Miesiąc z życia włosów: Maj

6/03/2015

Jaki był maj dla moich włosów? No cóż, raz do przodu, raz do tyłu. Nadal walczę z wypadaniem, nie ruszyłam do przodu z ograniczeniem przetłuszczania się moich włosów. Jedyne na co nie mogę narzekać to przyrost moich włosów. Z tym nieszczęsnym wypadaniem zaczynam załamywać się coraz bardziej, szczególnie że ostatnio natknęłam się na wzmianki o tym że zarówno niedoczynność tarczycy jak i leki na nią mogą wpływać na wypadanie włosów. Modlę się, żeby nie było tak w moim wypadku, bo włosów pozostaje mi coraz mniej, na szczęście pojawia się coraz więcej baby-hair. 

Nie mogę narzekać za to na samą kondycję moich włosów, w tym miesiącu poprawiła się znacznie i widocznie. Włosy są bardziej gładkie, przyjemne, śliskie i coraz mniej jest zauważalna różnica między naturalnymi a tymi po przejściach. A jakich kosmetyków używałam w tym miesiącu? 
Przyrost jest również powodem do dumy w tym miesiącu - 1,5 cm, czyli o połowę więcej niż zawsze. W nadchodzącym miesiącu planuję nie stosować nic na porost, chcę przetestować pewną teorię co do jego przyśpieszania.
Prawdopodobnie najpóźniej w przyszłym miesiącu będę musiała znowu je podciąć, mimo tego że jest mi strasznie żal, wcześniej nigdy nie miałam dłuższych włosów i w zasadzie od bardzo dawna trzymam się tej długości, więc mam już jej serdecznie dosyć. Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo chciałabym mieć już dłuższe włosy. 


Szampony

Wróciłam do mojego ukochanego klasyka - Yves Rocher szamponu oczyszczającego z ekstraktem z pokrzywy, do tego często towarzyszył mi rosyjski czarny ziołowy szampon przeciwłupieżowy. Skusiłam się również na szampon Timotei Jericho Rose, na który zdecydowałam się głównie ze względu na zapach, który jest absolutnie przepiękny. 

Szampony i maski

W tej kategorii robi się coraz bardziej różnorodnie na mojej łazienkowej półce, trafiłam kilka ciekawych kosmetyków. Na początku, bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie kosmetyki do włosów z Superpharm, czyli marka Life, odżywka dodająca objętości i regenerująca. Do ratowania końcówek po przejściach kupiłam Garnier Fructis Goodbye Damage, ale szczerze mówiąc jestem zawiedziona i myślę że muszę kupić błyskawiczną jej wersję, taką w tubie. Z ciekawości wrzuciłam do koszyka Garnier Ultra Doux z olejkiem arganowym i kameliowym, która okazała się niespodziewanie dobra i mogę Wam ją serdecznie polecić. Pozostaje jeszcze odżywka Diplona - czyli odżywka, która udowadnia że nawet takie kosmetyki koniecznie powinny mieć testery - działa cudownie, ale zapach kojarzący się z ciepłym, wygazowanym i tanim malinowym piwem zdecydowanie zniechęca do używania. 

Inne cuda

Dużą poprawę kondycji włosów udało mi się osiągnąć dzięki cudownej mgiełce do włosów z Kerarice, o której już Wam pisałam. Udało mi się w końcu przekonać do zabezpieczania włosów olejem naturalnym, śliwkowy sprawdził się w tej roli spektakularnie. Dość często również olejowałam włosy, najczęściej mieszanką słonecznikowego i maceratu z marchwi, na koniec miesiąca użyłam w tym celu również olejku dwufazowego Evree Power Fruit, uzyskując całkiem spektakularny efekt. Jako przyśpieszacza używałam w tym miesiącu serum na porost włosów z Apteki Agafii.

Niedziele dla włosów

(43) Olejowanie dwufazowym olejkiem Evree Power Fruit
(42) Bez kombinacji
(41) Bardzo długie olejowanie
(40) Gliceryna, olej śliwkowy, keratyna
(39) Dużo wszystkiego

A jak Wasze włosy miały się w maju?

Mogą również Cię zainteresować:

19 komentarze

  1. Dokładnie tego samego serum używałam w kwietniu i na początku maja. Przyrost aż mnie zaskoczył! Teraz juz mam pewność, że to "wina" wcierki:) też myślę o podcięciu...
    Coraz lepiej Ci te włosy wyglądają. Wcale nie widać ubytku ilości;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcierka jest cudna :) Ale ostatnie kilka dni zmieniałam spryskiwacz do niej (bo ma strasznie awaryjny) i chyba zostawiłam niedokręconą butelkę - zmieniła kolor na jadowicie zielony i śmierdziała trzy razy gorzej niż zwykle.

      Usuń
    2. Mnie się zapach podobał... Ale niestety spryskiwacz u niej jest beznadziejny:( mnie cały czas kusiło żeby przelać do buteleczki po Joannie rzepa. Ostatecznie jednak zostałam przy oryginalnej, bo zawsze sobie o niej przypominałam jak juz trzeba było nakładać...

      Usuń
  2. Jest naprawdę coraz lepiej- czytam Twój blog już od dawna, i przemiana Twoich włosów jest niesamowita.
    Włosy urosną, na to trzeba tylko czasu, chociaż rozumiem Twoją frustrację... muszę przyznać, że trochę wyrosłam z włosomaniactwa- jeszcze jakiś czas temu byłam nastawiona tylko i wyłącznie na kondycję włosów. Teraz dbam o nie i pielęgnuję, ale już nie tak ortodoksyjnie, bardziej zależy mi na tym, żeby były długie, ładnie wymodelowane i niekoniecznie idealnie zdrowe- średnio-zdrowe zdecydowanie będą mi wystarczyć... więc mogę zabrać się za zapuszczanie zamiast maniakalnego obcinania lekko przesuszonych końcówek. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :)
      W zasadzie też nie dbam o nie ortodoksyjnie - one są dla mnie a nie ja dla nich. Gdybym miała maniakalnie podcinać przesuszone końcówki to bym chyba nigdy z krótkich włosów nie wyszła ;)

      Usuń
    2. Wiem dokładnie o czym mówisz! Już chyba od trzech lat mam włosy do ramion, koniec z podcinaniem. :D

      Usuń
  3. A, zostawiam też link do swojego bloga (mistrzyni reklamy, c'nie? ;) )

    www.mamawplaskimobuwiu.blogspot.co.uk

    Miło mi będzie jeśli wejdziesz w wolnej chwili, chociaż jeszcze jest trochę pusto. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy post, a i przyrost włosów moim zdaniem to dobry wynik. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają super, coraz lepiej! :) Mimo wypadania o którym wspominasz, włosy wciąż mają piękna objętość. I są takie gładkie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wizualnie nie ma masakry, gorzej jak się przyjrzysz. A jak zaplatam warkocz na noc to aż płakać mi się chce, końcówka ma grubość małego palca.

      Usuń
  6. Uwielbiam zapach szamponu z pokrzywą YR. Włosy wyglądają pięknie, takie gładkie. Moje się koszmarnie puszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo daje mi olej śliwkowy, którego kropelkę daję po myciu :) Ale liczę na to że im mniej będę miała rozjaśnionych tym mniejszy będzie to dla mnie problem - naturalne nie puszą się prawie w ogóle :)

      Usuń
  7. Też mam problem z wypadaniem, twoje włosy bardzo dobrze wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakiś czas mnie tu nie było i przejrzałam kilka Twoich poprzednich wpisow i muszę powiedzieć, że Twoje wlosy sporo podrosły! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Określę to w ten sposób: należy mi się! Po takim czasie z minimalnym przyrostem to każdy dodatkowy centymetr cieszy :)

      Usuń
  9. Niestety podcinanie końcówek demotywuje nas w zapuszczaniu włosów, bo mamy wrażenie, że nic się nie zmienia i wciąż mamy tę samą długość. Sama jestem na etapie zapuszczania i rozumiem Twoją frustrację :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie widać żeby włosy się przerzedziły... :) I nie przejmuj się, mnie też czeka podcięcie włosów w nedługim czasie. pójdą trzy centymetry :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń