, , , , ,

Mgiełka do włosów z Kerarice

5/19/2015

Nie jestem gorącą zwolenniczką mgiełek do włosów, takie produkty zwykle kojarzą mi się z posklejanymi i dość mocno obciążonymi włosami, jeśli chodzi o silikonową ochronę to zwykle wolę używać jednak jej w postaci różnych olejków, jedwabiów i innych typowych silikonowców. Zbliża się jednak lato, moje włosy będą narażone na bardzo dużo zniszczeń, poza tym nadal cierpią po moim brutalnym wyrównaniu koloru. Postanowiłam więc samodzielnie zmieszać mgiełkę do włosów, która będzie lekka i mocno proteinowa, ponieważ moje włosy w ich aktualnej kondycji mają cały czas za mało tego składnika. Nie będę Wam ściemniać - produkty przywędrowały do mnie w ramach współpracy ze sklepem Mazidła.com, ale zapewniam że nie ma to najmniejszego wpływu na moją opinie. Produkty wybrałam sama, dzięki uprzejmości firmy Mazidła, więc w najbliższej przyszłości czeka Was kilka ciekawych półproduktowych przepisów i ich recenzji, ponieważ jestem w trakcie testowania wszystkich i nie znalazłam żadnego, który by mnie zawiódł.

Kerarice

Głównym składnikiem mojej mgiełki do włosów jest Kerarice, który jest standaryzowanym surowcem uzyskanym z ryżu, zaprojektowany jest specjalnie w celu ochrony włosów przed uszkodzeniami związanymi z promieniowaniem UV, poza tym ma działanie regenerujące włosy.  Znajdziemy w nim ekstrakt pozyskany z kiełkującego ryżu, który zawiera komplet aminokwasów, czyli elementów budulcowych białek. 
Pozyskiwane z ziaren ryżu peptydy są fragmentami białek o działaniu regenerującym i kondycjonującym włosy, a ich niskocząsteczkowa frakcja ma zdolność do penetrowania włosa i odbudowy od wewnątrz, średni cząsteczki natomiast pozostają na jego powierzchni i naprawiają jego osłonkę. To nie koniec dobroci, znajdziemy tutaj również kwas fitowy, który jest naturalnym i silnym przeciwutleniaczem, dezaktywuje wolne rodniki , ma również działane chelatujące metale. Chroni włosy przed płowieniem i utratą koloru, przeciwdziała wpływowi chlorowanej wody. Znajdziemy tam również polisacharyd amylopektynę, który zapobiega sklejaniu się włosów i nadmiernej kumulacji Kerarice.

Działanie tego cuda opiera się głównie na ochronie przed typowymi uszkodzeniami na jakie są nasze włosy narażone w lecie, czyli głównie spowodowanymi przez promieniowanie UV, wysoką temperaturę, morską czy chlorowaną wodę. Poza użyciem na włosy, możemy tworzyć także kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji skóry, w takim wypadku Kerarice będzie miał działanie antyoksydacyjne. 
Najbardziej w kręceniu własnych produktów podoba mi się to, że znamy dokładny skład tych kosmetyków, łącznie ze stężeniami i tak w przypadku tego kompleksu wiemy że składa się z wody, gliceryny, protein z ryżu (1,7-3,7%), kwasu fitowego (1-3%), ekstraktu z ryżu (1-2%), pełniącego rolę konserwantu Sodium Benzoate (0,25-0,35%), glukonolaktonu (0,85-1,05%) i glukonaniu wapnia (0,01-0,015%). Poza składem na stronie Mazidła możemy dowiedzieć się również że pH preparatu wynosi 3,5-4,5, jest rozpuszczalny w wodzie i należy przechowywać go w lodówce, sugerowane stężenie to 0,5-5 % a cena za 10 g to niecałe 7 zł.


Keratyna hydrolizowana

Kolejnym składnikiem mojej cudownej mgiełki do włosów jest hydrolizowana keratyna, która jest głównym budulcem włosa. Dostarczana w formie hydrolizatu ma zdolność do wnikania wgłąb włosa i wiązania się z łańcuchami keratynowymi, dzięki czemu wspaniale je regeneruje. Wnika wgłąb ubytków w strukturze włosa, dzięki czemu naprawia uszkodzenia powstałe podczas pielęgnacji, stylizacji włosów, a także te wywołane przez warunki atmosferyczne, może zwiększać również grubość i objętość włosów, wspaniale wpływa na ich elastyczność, miękkość i sprężystość, ułatwia również rozczesywanie.  W sklepie Mazidła 10 g tego cuda kosztuje niespełna 5 zł, poza tworzeniem mgiełek możemy również dodawać go do odżywek, masek, stosować na słabe paznokcie i wymyślać inne ciekawe zastosowania, zalecane stężenie to 3-5%. Keratynę przechowujemy w szczelnie zamkniętym opakowaniu w lodówce, nie polecam wąchania - pachnie dość paskudnie. Wcześniejsza keratyna którą miałam pachniała specyficznie, obciętymi paznokciami i lekko rybio, ta przypomina popsutą przyprawę do zup Maggi i zapach jest niestety bardzo intensywny. Keratyna okazała się tym białkiem, którego moim włosom brakowało najbardziej, od kiedy ją mam to kondycja rozjaśnianej partii moich włosów poprawia się błyskawicznie.



NMF - Naturalny czynnik nawilżający

Zdążyłam zrobić już dwie wersje mgiełki, w drugiej z nich znalazł się również NMF - Naturalny czynnik nawilżający, czyli bardzo intensywnie działający nawilżacz, który jest naturalnym składnikiem naszej skóry. Rzadko spotykam się z zastosowaniem go na włosy, tutaj również jest eksperymentalnie, więcej o nim napiszę Wam przy okazji przepisu na cudowne serum odmładzające do twarzy z Vitasource. 

Dlaczego warto samodzielnie tworzyć kosmetyki z półproduktów? Spora część surowców ma certyfikaty, składniki są taniutkie i możemy tworzyć dowolne kosmetyki w dowolnym proporcjach. Jeśli nie mamy ochoty to możemy nie dodawać konserwantów, wtedy kosmetyki trzeba tworzyć w małych porcjach i przechowywać w lodówce. 

Z czego składa się moja mgiełka do włosów? Oczywiście, robiąc tego typu kosmetyki nie bawię się w wagę i precyzyjne odmierzanie poszczególnych składników, bardziej dokładam wszystkiego na oko, ale dla Was spisałam orientacyjne proporcje.

Intensywnie regenerująca ochronna mgiełka do włosów

Woda demineralizowana 70 % 
Kerarice - 15 %
Keratyna hydrolizowana - 10 %
NMF - 5 %

Wykonanie mgiełki jest śmiesznie proste, w mojej najprostszej wersji właściwie bierzemy wszystkie składniki i zwyczajnie mieszamy je razem. Możemy również sprawdzić pH jeśli mamy papierki, mi wyszło lekko kwaśne, więc nie zmieniałam nic. Proporcje substancji aktywnych są w moim przypadku bardzo duże, większe niż sugerowane stężenia, jednak w żaden sposób nie powodują przeciążenia moich włosów. Do tego można dołożyć różne olejki eteryczne, żeby ukryć nieco zapach keratyny, który nie jest zbyt przyjemny, ze względu na wodny skład należałoby w takim przypadku dodać je wraz z Polysorbate 80. Jeśli chcemy tworzyć większe porcje, których nie trzeba przechowywać w lodówce to koniecznie musimy dodać konserwant. Całość oczywiście przelewamy do butelki ze spryskiwaczem.
Mój przepis zakłada że włosy na które będzie ta mgiełka używana nie dadzą się przeproteinować, w innym wypadku trzeba zmniejszyć udział keratyny hydrolizowanej i kerarice, inaczej spotkać może nas przeproteinowanie. 
Na początku planowałam dodać do mgiełki również silikonowe serum, lub stosować je po spryskaniu włosów, okazało się to jednak całkowicie zbędne - włosy wyglądają lepiej niż po silikonowcach. Cała ich szorstkość po rozjaśniaczu znika, włosy są mieciutkie, elastyczne i śliskie. Mgiełka nie jest w stanie ich obciążyć, nawet jeśli używam dużo za dużo to efekt jest dokładnie taki sam, na dodatek z każdym kolejnym użyciem włosy są w coraz lepszej kondycji. Nie oczekiwałam zbyt wiele po Kerarice i hydrolizowanej keratynie, w zasadzie jest to bardzo prosta mieszanka, jak się okazuje takie właśnie proste rozwiązanie jest dość spektakularne w efektach. Kerarice poza użyciem do mgiełek możemy dodawać również do masek i odżywek, chociaż ja wolę bardziej bezpośrednie działanie. Jednak jeśli Wasze włosy nie znoszą protein to radziłabym podchodzić bardzo ostrożnie do tych specyfików, nie znam tego problemu osobiście, ale wiem że część dziewczyn skarży się na to, że proteiny robią krzywdę ich włosom.
Cieszę się że dzięki firmie Mazidła mogłam przetestować te cuda, dzięki temu w końcu zaczęła zmieniać się na plus moja słaba ostatnio kondycja włosów, widzę już że tak jak podejrzewałam moim włosom najbardziej brakuje białek, nie wiedziałam jednak że chodzi o keratynę i te które zawiera Kerarice. Widać teraz jak wielką różnice robi wielkość i rodzaj cząsteczek protein, jakie nakładamy na włosy.

Macie jakieś doświadczenie z własnoręcznie robionymi mgiełkami do włosów? A może wolicie gotowe? 

Mogą również Cię zainteresować:

11 komentarze

  1. Ja przymierzałam się do zrobienia ale jakoś mi nie wychodzi :) Mam ochotę zrobić sobie niedługo takie zamówienie z półproduktami może to mnie zmobilizuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie obiłam sama mgiełki i nie miałam takich półproduktów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam własnoręcznie robionej, więc się nie wypowiem, którą wolę :) Bardzo fajna taka mgiełka i podejrzewam, że i u mnie by fajnie sobie poradziła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubięt akie półprodukty,często je wykorzystuję do różnych eksperymentów;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Półprodukty najczęściej wykorzystuję solo, bo zawsze trochę się boję, że gdy je połączę to przez brak doświadczenia nie wyjdzie z tego nic dobrego :c

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko rozcieńczone wodą lub hydrolatem gotowe odżywki. Czasami "wzbogacone" półproduktami, ale niekoniecznie;)
    Ten przepis bardzo fajny, ale nie wiem jak by zredagowany moje włosy- przeważnie po mgiełkach bardziej się kręcą^^

    OdpowiedzUsuń
  7. O Kerarice pierwsze słyszę. Za to hydrolizowana keratyna robi mi dobrze od dłuższego czasu :)

    Fajny ten przepis na mgiełkę, aż żałuję, że wysyłka do Niemiec jest totalnie nieopłacalna - robię zakupy półproduktowe tylko przy odwiedzinach u rodziców, a następny wyjazd szykuje się dopiero końcem sierpnia :/

    OdpowiedzUsuń
  8. mazidła kocham:) a tego ka cos tam jeszcze nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam NMF - dodaję go niemal do wszystkiego.

    Niedawno myślałam, żeby kupić Kerarice, przy okazji zamówienia w Mazidłach, ale zrezygnowałam. Błąd. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawy produkt:) jestem ciekawa kolejnych recenzji z polecanego sklepu:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń