, , ,

Niedziela dla włosów (33) Liść laurowy

marca 22, 2015

W tym roku postanowiłam skupić się na ograniczeniu przetłuszczania się mojej skóry głowy, które zazwyczaj jest błyskawicznie, umyte rano włosy wieczorem są już lekko nieświeże. Nie istniała u mnie również taka opcja jak "drugi dzień po myciu", bo włosy od nasady wyglądały tak, że strach było się ludziom pokazać, natomiast długość była w idealnym stanie. Taki los osób posiadających włosy mieszane.
Niedzielę dla włosów rozpoczęłam oczywiście poprzedniego dnia, od wsmarowania ampułki Radical w skalp i kilku kropli oleju winogronowego na długość. Rano umyłam skalp ziołowym czarnym szamponem przeciwłupieżowym i nałożyłam na długość na 10 minut balsam do włosów z masłem shea 12%  przeznaczony do suchych i zniszczonych włosów. Następnie nachylając się nad wanną i trzymając długość włosów w górze zaczęłam polewać skalp przygotowaną wcześniej i ostudzoną płukanką z liści laurowych. 


Jak przygotowałam taką płukankę? Poprzedniego dnia wieczorem rozkruszyłam kilka liści laurowych i zalałam je szklanką wody, dałam im namiękać przez noc, a rano zagotowałam je przeze około 10 minut i pozwoliłam wystygnąć. Płukanki właściwie wyszło mi na dwa razy, drugą część przechowuję w lodówce.
Na sam pomysł takiej płukanki trafiłam na blogu My Hair Secrets, ma ona za zadanie zmniejszyć przetłuszczanie, wyregulować wydzielanie sebum, działać przeciwłupieżowo i antyseptycznie. 
Na zdjęciach włosy są nieco odkształcone od gumki - zapomniałam się i związałam je przed robieniem zdjęć.

Efektów po płukankę z liści laurowych byłam niezwykle ciekawa - różne strony mówią o zwiększonej objętości, ale u mnie wcale nie wystąpił taki efekt. Włosy u nasady były jeszcze bardziej lekkie niż zwykle, może minimalnie uniesione. Muszę jednak przyznać, że efekt regulacji wydzielania sebum jest doskonale widoczny - już po pierwszym użyciu włosy zachowały świeżość do w zasadzie połowy następnego dnia - co jest bardzo dobrym wynikiem.

Słyszałyście o płukance z liścia laurowego? A może same stosowałyście?

Mogą również Cię zainteresować:

19 komentarze

  1. Na pewno zastosuje ta plukanke, bo rowniez ostatnio mam problem z nadmiernym przetluszczaniem sie wlosow. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie słyszałam o takiej płukance. Kto by powiedział, że liść laurowy ma takie zastosowanie...

    OdpowiedzUsuń
  3. toć to coś dla mnie:) do tej pory używałam tylko olejku laurowego ale on strasznie smierdzi!Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę Kasia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę taki pomysł, ale chyba spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Może przy dłuższym i regularnym stosowaniu efekt będzie bardziej spektakularny. Póki co ważne, że działa! Nie skuszę się jednak na taką płukankę: Do tej pory najbardziej przedłużało mi świeżość włosów mocne nawilżanie skóry głowy (maski bez silikonów oczywiście, bo przy silikonowych wręcz odwrotnie).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tym, ale efekt spowolnionego przetłuszczania bardzo kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie spodziewałam się, że liść laurowy daje takie ładne efekty :) Będę musiała spróbować u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo super sposób. Przyjaciółka własnie próbuje zwalczyć przetłuszczanie więc jej polecę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. widac, jak bardzo szybko rosna Ci wlosy, jaki masz miesieczny przyrost ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie szybko - 1 cm miesięcznie. W tym miesiącu chyba ruszyły, ale będę je mierzyć dopiero na koniec :)

      Usuń
  10. Pierwszy raz słyszę o tej płukance i jestem bardzo ciekawa jak by ona się u mnie sprawdziła ;)

    Jestem początkującą blogerką i jeśli masz ochotę zaglądnij do mnie http://drogadoperfekcyjnychwlosow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny pomysł. Moje przetłuszczają się zwykle mocniej po 2 dniach (czaaaasem po 3, ale to rzadkość). Myślisz, że taka płukanka mogła by dać dłuższy efekt, tzn. żeby na 2. dzień były jeszcze świeże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mogłabyś spróbować. Tylko sprawdź czy Cie nie podrażni :)

      Usuń
    2. Spróbuję zatem. Tylko muszę w domu poszperać, czy mam listki :)

      Usuń
  12. Hej :)
    Śledzę Twojego bloga od dłuższego czasu i powiem Ci że masz trochę suche te końce. A suche są bardziej podatnenna łamanie i ogólnie słabe. Na Twoim miejscu postawiłabym na coś silikonami.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież ja używam silikonów i to w zasadzie bardzo dużo. Takie urok rozjaśnionych włosów, na szczęście wyżej są naturalne i zdrowe. Te końce i tak są do ścięcia, ale chce robić to systematycznie, fajnie by było, gdybym po 2,5 roku włosomaniactwa w końcu ruszyła z długością ;)

      Usuń
  13. Pierwsze słyszę o płukance z liścia laurowego, ale chętnie wypróbuję, bo moje włosy równie szybko się przetłuszczają :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń