,

Niedziela dla włosów (32) Bananowa maska DIY

marca 15, 2015

Kiedy pojawia się temat największych włosomaniaczych wpadek często można usłyszeć o sławnej domowej masce z bananem, którą wiele dziewczyn wspomina ze zgrozą. Maska podobno ma tendencję do zastygania, kawałki tego owocu pozostają we włosach i bardzo trudno jest później się ich pozbyć. Doszłam do wniosku że nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała i tak postanowiłam że zaryzykuję. 
Jak wyglądał mój przepis na maskę bananową? Za pomocą blendera zmiksowałam pół dojrzałego banana i łyżkę maski Biovax Keratyna i jedwab, do tego dolałam odrobinę rozpuszczonej żelatyny. Taka mieszanka jest bardzo mocno proteinowa- podejrzewam że u większości osób wywołałaby chociażby lekkie przeproteinowanie, moje włosy jednak kochają takie maski bez umiaru. 

Smakowite, włosowe spa rozpoczęłam umyciem włosów szamponem Babydream - wróciłam pod tym względem do początków włosomaniactwa i jak na razie takie podejście się sprawdza. 
Po odciśnięciu nadmiaru wody w ręcznik, nałożyłam wcześniej przygotowaną maskę bananową i potrzymałam pół godzinki pod foliowym czepkiem. 

Po wyschnięciu i nałożeniu kropelki "olejku z marakuji" Biosilka, włosy prezentują się tak jak na zdjęciach. Nadal odrobinę zbyt lekkie, jednak są bardzo przyjemnie gładkie i elastyczne. Podejrzewam, że ten efekt lekkości będzie mi towarzyszył dopóki nie pozbędę się wszystkich włosów, które były farbowane - czyli przez kilka lat zdążę się do niego przyzwyczaić. 
Z efektu jestem bardzo zadowolona, myślę że będę powtarzać taką bananową "terapię" dosyć często. następnego dnia włosy były oczywiście tradycyjnie już lekko przetłuszczone od nasady, ale długość wyglądała jeszcze lepiej niż pierwszego dnia - taki paradoks włosów mieszanych. 
Znowu mam dla Was filmik, jednak patrząc na niego, zastanawiam się czy to nie jest ostatni mój filmik - w domu zdecydowanie nie mam warunków na nagrywanie, może latem to się zmieni, kiedy będzie więcej słońca, a ja nie będę zmuszona nagrywać w bardzo kiepskim, sztucznym oświetleniu.

Próbowałyście maski z bananem kiedyś? Jak wyglądają Wasze doświadczenia? 

Mogą również Cię zainteresować:

16 komentarze

  1. Chciałam spróbować ale nie mam czym zmiksować :( a szkoda. Moje włosy za to są zbyt sztywne, a końce wydają się takie troszkę ostre niewiem jak to opisać, dla mnie dziwne.... Chcialam jeszcze zapytać jaki masz naturalny kolor włosów? :) bo na każdych zdjęciach inaczej wychodzą. Raz bardziej rude a za innym razem blond :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają jakiś taki szalony kolor. Czasami wydaje się szary, czasami taki słomkowy blond, a czasami wychodzi z niego jakaś rudość. Ciężko mi jest go dokładnie i niepodważalnie określić, dużo zależy od światła.
      Z włosami to musiałabyś zobaczyć jak reagują na proteiny czy nawilżacze. Zależy jakie są grube i czy je czymś niszczysz. Mam wrażenie że prawidłowa pielęgnacja włosów opiera się w bardzo dużym stopniu eksperymentowaniu i sprawdzaniu samodzielnie co służy nam najbardziej. Na Twoim miejscu spróbowałabym je jakoś nawilżyć, może miód?

      Usuń
    2. W sumie mogę spróbować gdyż mam w domu :) ostatnio ścięłam dużo włosów bo były mega zniszczone, pozostało to co zdrowe, ale są też wycieniowane czego szczerze nienawidzę no ale nie bylo ratunku.

      Usuń
  2. Ja próbowałam, użyłam blendera, dodałam maski i wszystko wyglądało pięknie do momentu aż zaczęłam ją zmywać. ;) Masa mini kawałeczków banana we włosach, także jeszcze podczas suszenia i czesania cały czas wyciągałam coś z włosów. Nigdy więcej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem na czym polega różnica, u mnie nie było żadnych kawałków, maska zrobiła się bardzo kremowa ;)

      Usuń
  3. Predzej bym to zjadla niz nalozyla na wlosy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno wypróbuję, przepis jest prosty a efekty boskie! :) Może nawet dzisiaj dam włosom pół godziny rozkoszować się właściwościami banana i moich masek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dobrze zblenderuj tego banana, żeby to rozkoszowanie nie skończyło się wyciąganiem strzępków banana z włosów, tak jak pisały dziewczyny ;)

      Usuń
  5. Nie próbowałam jeszcze banana na włosach :D Mam akurat w lodówce, może warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupiłam ostatnio dokładnie to samo serum w Biedronce:) banan na włosy mnie nie kusi, zdecydowanie wolę go w formie ciastek;) chociaż u Ciebie dał ładne efekty...

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda, że nie mam blendera, ani w sumie nic czym dałoby się rozpapciać porządnie banana ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zauważyłaś jakieś oznaki rozjaśnienia, czy to tylko legenda internetowa? Dlaczego nie wrzuciłaś linka na bloga Anwen? Zawsze miałam do ciebie na skróty;)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już jest ;) Miałam spore problemy z normalnym dostępem do internetu, wiec to raczej nie wchodziło w grę.
      Szczerzę mówiąc pierwsze słyszę, żeby banan miał działanie rozjaśniające i nic takiego nie zauważyłam :)

      Usuń
  9. ale jesteś sympatyczna :) włosy wyglądają na baaardzo mięciutkie.
    pozdrawiam lisia-kita.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, super efekt. Nigdy jeszcze nie dawałam banana na głowę heh :D Przeglądam tak Twoje "niedziele dla włosów" i ta jest zdecydowanie moją ulubioną :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń