Niedziela dla włosów (27) Shikakai

2/08/2015

Zastanawiacie się cóż to za dziwna, mało apetyczna papka? Kilka dni temu udało mi się zrobić wycieczkę do Torunia i wstąpiłam również do sklepu Helfy, bez żadnych konkretnych planów zakupowych, w oko wpadł mi naturalny szampon Shikakai, Miałam spore wątpliwości, ponieważ ostatnie próby mycia włosów ziołami (mydlnicą) skończyły się ponownym myciem, ale stwierdziłam, że jeśli nie sprawdzi się w ten sposób to z pewnością wymyślę inne zastosowanie.

Po wykonaniu testu alergicznego, rozrobiłam około 3 łyżki tego lekko śmierdzącego proszku z ciepłą wodą i nałożyłam na włosy, starając się nakładać dokładnie tam, gdzie mam zawsze bardziej przetłuszczone włosy. Oczywiście przed nałożeniem na włosach nie było żadnego oleju, wcierki czy innych specyfików, które normalnie stosuje. Postanowiłam na początek nałożyć samą papkę, bez dodatku żadnych odżywek, okazało się że to jest trudne, bo jej konsystencja jest tragiczna, tępa, same ziarna są dość duże. Po jako-takim rozprowadzeniu mikstury zaczęłam płukać włosy i odkryłam, że Shikakai jest "ostre" i jeśli woda ze spłukiwania dostanie się w okolice oka to piecze tak mocno, że człowiek ma ochotę je sobie wydłubać.

W połowie spłukiwania zwątpiłam i przeczuwałam prawdziwą tragedię - moje włosy utworzyły splątaną całość, w której zaplątały się ziarenka Shikakai, które w żaden sposób nie chciały się wypłukać, pomogłam więc sobie garścią maski Kallos Algae i z jej pomocą udało mi się oczyścić włosy.
W trakcie ich naturalnego schnięcia już szykowałam się do ponownego mycia, ale postanowiłam jeszcze dać im szansę. Wilgotne włosy były szorstkie, plączące się i nieprzyjemne w dotyku. Kiedy wyschły do końca przeżyłam prawdziwy szok - po rozczesaniu okazało się że są idealnie dociążone, wygładzone, pogrubione i ogólnie idealne. Cały dzień miziałam się po włosach, które nie były tak ładne od czasu wyrównania ich koloru!
Jestem w totalnym szoku, spodziewałam się bardzo dużej porażki, suchej, splątanej szopy, a otrzymałam włosy, które już dawno nie były takie ładne. Jedyny minus jaki widzę to zdecydowanie to, że większość nałożyłam na skórę głowy, która zaczęła  swędzieć, jakby Shikakai ją lekko podrażniło. 


Próbowałyście takich cudów? A co Wy zrobiłyście dla swoich włosów?

Mogą również Cię zainteresować:

40 komentarze

  1. Nigdy o czymś takim nie słyszałam, ale Twoje włosy wyglądają po tym pięknie ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sama w szoku byłam ;)

      Usuń
    2. A myłaś tylko szamponem? Już bez odżywki?

      Usuń
    3. Do zmycia Shikakai nie użyłam żadnego szamponu, wspomogłam się tylko Kallosem przy spłukiwaniu, bo nie chciały się spłukać.

      Usuń
    4. Czyli - ten cały Shikakai - to jest szampon taki do rozrobienia? i ciężko go spłukac? :)

      Usuń
    5. Tak, dlatego kolejnym razem przygotuje go najprawdopodobniej z glutem z siemienia lnianego :)

      Usuń
  2. Przepraszam, że się czepiam ale tak mnie zastanawia jedna rzecz. Niedziela dla włosów, a taka prawda że włosy umyłaś znacznie wcześniej w sensie napewno nie dziś.... dlaczego oszukujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka razy o tym pisałam i raczej nie kryję się z tym że niedziela dla włosów jest u mnie przeprowadzana czasami wcześniej, nie wydaje mi się żeby było to oszustwo. Chodzę do szkoły, nie zawsze mam czas w niedzielę, a właściwie co za różnica w jaki dzień tygodnia będzie przeprowadzone włosowe spa? Akcję "Niedziela dla włosów" rozumiem jako przedstawienie jednego dnia bardziej "extra" pielęgnacji, takiego małego spa dla włosów, nie widzę powodu, dla którego musiałaby się koniecznie odbywać w ten konkretny dzień tygodnia, nawet jeśli wiem, że nie będę miała na nią czasu w niedzielę, a na przykład sobotę mam całą wolną. Dodatkowy plus jest taki, że w przypadku kiedy zrobię ją wcześniej, mogę od razu napisać o całych efektach takiego spa, jak na przykład dzisiaj o swędzeniu głowy.

      Ktoś jeszcze uważa to za oszustwo?

      Usuń
    2. U mnie też większość Niedziel dla włosów odbyło się w sobotę. To także kwestia zrobienia zdjęć i dopięcia wszystkiego, aby w niedzielę można było opublikować post. Ludzie, przestańcie się czepiać. Anwen, która sama wymyśliła akcję, też często nie przeprowadza jej w niedzielę..

      Usuń
    3. Tylko zapytałam. ... kto pyta nie błądzi ;) ok rozumiem że niedziela dla włosów w inny dzień tylko dla mnie to troszkę bez sensu bo skoro niedziela to zabiegi powinny się odbywać w niedzielę, a tak to traci sens taki wpis, przynajmniej dla mnie. Wiem, że Anwen tak robi szczególnie teraz kiedy jest ograniczona przez dziecko i wgl. Nie czepiam się czy nie oskarżam nikogo z tego powodu, lubię czytać Twojego bloga tylko jestem zdania że skoro coś jest zaplanowane na ten dzień to fajnie by było gdyby rzeczywiście niedziela odbywała się w niedzielę :p

      Usuń
    4. Ale też mam życie poza blogiem. Dziecko, teraz się uczę na kosmetyczkę, rodzina i tak dalej. Myślę że samo założenie akcji nie było takie że to koniecznie musi być niedziela, straciło by sens, gdybym w sobotę robiła coś fajnego z włosami bo mam czas, a w niedzielę pokazywała taką ubogą pielęgnację, bo tylko na taką mam czas. Nie lepiej czytać o takich cudach jak Shikaki? Gdybym miała się trzymać tej niedzieli kurczowo to by wyszło, że umyłam włosy na których nic nie było płynem Intimea i nałożyłam na dwie minutki Kallosa algowego i koniec pielęgnacji, bo szykuje się na rodzinne spotkanie, a one jeszcze muszą wyschnąć.
      Cieszę się, że podoba Ci się mój blog, bardzo mi miło :)

      Usuń
    5. To absolutnie nie jest oszustwo ! Niedziela Dla Włosów to nazwa akcji, nigdzie nie jest napisane, że koniecznie trzeba ją przeprowadzać w niedzielę, a Anwen gdy nie miała jeszcze dziecka też nie zawsze robiła NDW w niedzielę :) Moje niedziele dla włosów bardzo rzadko odbywają się w niedzielę, z różnych prywatnych powodów. Opisuję je też zazwyczaj później niż w niedzielę :) Zgadzam się z Dziką Wózkową, że jest to 1 dzień przeznaczony na specjalne spa dla włosów, na eksperymenty czy na lepszą, bardziej odżywczą pielęgnację. Nie czepiajmy się szczegółów, nie ma tu sztywnych reguł czy zasad !

      Usuń
    6. Od siebie dodam też, że niedziele to często eksperymenty. A eksperymenty lepiej wykonywać jak następnego dnia nie musimy się super prezentować. Ja niedziel nie robie, bo moja pielegnacja to raczej minimalizm dostosowany do potrzeb włosów, ale nowe rzeczy testuje jak nie musze wychodzić z domu i to się sprawdza.

      Usuń
    7. Kurcze nie rozumiem po co się tak czepiać, serio ważne jest to, że wgl poświęcamy jakiś dzień na bogatszą pielęgnację, taki jest właśnie cel tej akcji. A niedziela w nazwie wzięła się pewnie stąd, że w tym dniu mamy raczej czas wolny, ale jak widać nie zawsze ;) Ja też często robię ją w niedzielę albo w poniedziałek :) Jak pisały dziewczyny czasami nie wystarcza czasu, a czasami chcemy lepiej dopracować post i zrobić ładne zdjęcia przy dobrym świetle :)

      Usuń
  3. Niesamowity eksperyment. Marzy mi się kiedyś stacjonarnie odwiedzić taki sklep jak Helfy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, nie ma jak to półki zapełnione cudami do włosów ;)

      Usuń
  4. Wow, Twoje włosy rzeczywiście wyglądają pięknie :) Super, że eksperyment się sprawdził, sama chętnie wypróbowałabym czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nic nie stoi na przeszkodzie, takie opakowanie kosztuje 15 zł, internetowo też można je zamówić ;)

      Usuń
  5. ciekawe czy u mnie w Wawie jest taki sklep , chętnie bym sprawdziła co tam można nabyć fajnego :) Fajne włosy masz po tym eksperymencie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helfy chyba nie ma w Warszawie ale jestem pewna że macie tam masę innych, ciekawych sklepów. Aż zazdroszczę, ja mieszkam na totalnym zadupiu, jest co prawda sklepik z indyjskimi kosmetykami, ale on nie jest samoobsługowy i jest połączony z punktem lotto, a ja nienawidzę takich sklepików ;)

      Usuń
    2. Jest na Nowolipkach w Warszawie, ale jeszcze tam nie byłam (jednak ceny w internecie wygrywają...), więc nie wiem czy polecam. Z tego co widziałam w ich sklepie internetowym to wybór badzo szeroki, nie tylko indyjskich. Na Woli też jest sklep, ale wybór mniejszy. Sporo jest takich miejsc.

      Usuń
    3. Na jakiej ulicy macie ten sklep indyjski ? :)

      Usuń
    4. Sklep nazywa się Żółty Cesarz i znajduje się przy Nowolipkach, nie pamiętam numeru, ale jest to lokal tuż na początku ulicy od strony Jana Pawła II. Jest na parterze takiego robotniczego bloku.

      Nie wiem, czy oni będą mieć Hesha (mają orientanę, Cattiera, Yogitea, dużo kosmetyków), ale jak pójdziesz na drugą stronę Jana Pawła II na ulicę Nowolipie (to inna ulica :)), to znajdziesz sklep Bioorganika, a tam będziesz miała już wszystko, o czym czytałaś w internecie (rosyjskie kosmetyki, Hesh, Lass, Lilla mai, Vatika, Jason, Khadi, Fitomed, Sylveco, olejki eteryczne).

      Usuń
  6. Włosy wyglądają fenomenalnie. Moje ostatnio trochę ciężko opanować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to pewnie rekompensata za wyglądanie przez tyle lat skrajnie kijowo ;)

      Usuń
  7. Jak widać warto było spróbować, znieść piekące oko, nałożyć masę odżywki itd. aby otrzymać cudowny efekt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem chyba będę w goglach płukać ;)

      Usuń
  8. mam gdzies to zielsko musze chyba poszukac i tez zrobic niedziele dla włsów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję że sprawdzi się tak jak u mnie ;)

      Usuń
  9. Wszyscy teraz robią niedzielę dla włosów :3

    http://luxwell.blogspot.com/2015/02/day-without-desire.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy chciałabym go często stosować, ale wypróbować z ciekawości czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wydaję mi się żeby nadawał się do częstego stosowania, ale od czasu do czasu... przetestuję go jeszcze i jak zużyję całe opakowanie to pojawi się pewnie recenzja ;)

      Usuń
  11. srednio ta papka wyglada ale efekty sa niesamowite. ja mialam shikakai ale w formie mydla i srednio sie polubilismy wogole sie nie pienilo w dodatku po umyciu wlosy byly nadal.. tluste. byc moze dlatego ze mydlo bylo wzbogacone olejami. moim wlosom bardzo potrzeba dociazenia, zwlaszcza farbowanej czesci.... wciaz szukam idealnego sposobu. laminowanie daje u mnie swietny efekt ale do pierwszego mycia. ciekawe jak dlugo utrzymuje sie efekt po shikakai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że zawinił dodatek olei. Ja byłam w szoku po użyciu Shikaki, bo nie sądziłam że takie ziołowe coś będzie w stanie umyć moje włosy, szczególnie po porażce z mydlnicą. Efekt u mnie utrzymał się niestety do kolejnego mycia, a szkoda, bo jest boski.

      Usuń
  12. I wcale tak źle nie wygląda !
    Nie próbowałam i pewnie jeszcze długo nie spróbuję - brak kasiory :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Pierwszy raz o czymś takim slyszę. Włosy wyglądają naprawdę ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nigdy nie słyszałam, ale włosy wyglądają bosko :) sama muszę spróbować :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze o nim słyszę! A efekt u Ciebie na duży plus.
    Kurczę, zmartwiłaś mnie z tą mydlnicą, chciałam ją kupić i tak się zastanawiam, czy warto....

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy o czymś takim nie słyszałam. Bardzo mnie zachęciłaś, będę musiała poszukać na sklepach internetowych. Też mieszkam na zadupiu ale u mnie nawet sklepu indyjskiego nie ma :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń