, ,

Rimmel, Podkład Lasting Finish 100 Ivory

1/13/2015

Rimmel Lasting Finish 25hr with comfort serum spf 20 100 ivory
Miałam starą wersje tego podkładu, na początku mojej przygody z makijażem, wtedy sprawdzała się całkiem nieźle, więc kiedy skończył mi się poprzedni podkład postanowiłam przetestować nową wersje. Udoskonaleniem jest dodatek nawilżającego Comfort Serum, a także wygodniejsze i bardziej estetyczne opakowanie. 

Podkład zapakowany jest w estetyczną butelkę z wygodną pompką. Pompka działa bardzo sprawnie, możemy wydobyć idealnie taką ilość produktu jaka będzie nam potrzebna, nie marnujemy w ten sposób podkładu. Dzióbek pompki niestety mocno się brudzi, niezależnie od tego jak bardzo na to uważam - trzeba go wycierać po każdym użyciu. Dużym plusem jest to, że taki sposób wydobywania produktu jest bardzo higieniczny, a sam podkład ma dwuletnią datę przydatności do użycia.

Butelka zawiera 30 ml podkładu, jest bardzo wydajny, na całą twarz nakładam jedną pompkę, uzyskując średnie krycie, gdyby nałożyć więcej krycie byłoby z pewnością większe, ale ja nie przepadam za aż tak mocnym. Dobrze tuszuje przebarwienia i lekkie zaczerwieniania.

Nie wymaga używania kremu nawilżającego przed makijażem - faktycznie czuć to "comfort serum", które niestety sprawia że goły podkład po nałożeniu dość długo jest wilgotny i lekko lepki - ja wolę go przypudrować, ponieważ nie odpowiada mi do końca ten efekt. 
Jeśli powstaje konieczność stosowania wysokich filtrów przeciwsłonecznych, ten podkład z pewnością się nie sprawdzi - sam posiada niewielką wysokość filtra, nakładamy go malutko, a nałożony na krem z filtrem będzie schnął w nieskończoność. 

Jego gigantyczną wadą jest to, że w połączeniu z chłodnym światłem lampy pierścieniowej na zdjęciach wychodzi niesamowicie trupio - twarz nabiera bardzo nieprzyjemnego odcienia. Na żywo, w nieco cieplejszym świetle jest znacznie lepiej, co widać na poniższych zdjęciach. Odcień 100 Ivory jest zdecydowanie zimowy, w lato będzie o wiele za ciemny.

Krycie jest dość mocne, mimo tego że nakładam stosunkowo niedużo podkładu (niecałą pompkę).
Odcień w sklepowym świetle wydawał mi się być lekko żółtawy, nosząc go jednak na co dzień widzę że jest raczej szarawy i neutralny, może z bardzo delikatnymi różowymi tonami. 

Podkład jest dość trwały, spokojnie wytrzymuje kilka godzin bez poprawek w normalnych warunkach. Raczej nie ma skłonności do warzenia się na twarzy, ściera się dość równomiernie. 

Miałyście do czynienia z tymi podkładami? Jakie jest wasze zdanie? 

Mogą również Cię zainteresować:

29 komentarze

  1. Ja nie za bardzo Lubie podklady z Rimmela, tego jeszcze nie miałam wiec nie wiem jak by się u mnie spisal :) póki co jestem wierna loreal true match . kiedyś miałam fluid Artdeco, Long-Lasting Foundation Oil-Free , ma rożne opinie ale dla mnie byl strzalem w 10, pamiętam jak go pierwszy raz nalozylam, nie mogłam uwierzyć jak zmieniła się moja twarz, oczywiście na plus ;) ale cena jest dość wysoka, wiec póki co loreal . Slyszalas o masce Kallos Cherry? Niedawno widziałam u jakiejsc dziewczyny na blogu, ale nigdzie jej nie widziałam, zaciekawila mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, ale niestety nie udało mi się jej znaleźć kiedy robiłam zamówienia. Za kilka dni pojawi się recenzja bananowego Kallosa, którego używam na wszelkie możliwe sposoby ;) Mam jeszcze czekoladowy i algowy.

      Usuń
    2. To super czekam ;) mi właśnie przyszły moja dwa pierwsze kallosy, bananowy i latte , nie mieszkam w pl i mam problem ze znalezieniem ich ;/ jak zamawialam z goldenlook to do polski i mama mi wyslala dopiero, ucieszylam się jak dziecko ;) mam nadzieje ze w Twoich wszelkich możliwych sposobach na kallosy znajdzie się parę bez używania półproduktów bo z tym to wgl mam problem :)

      Usuń
    3. Z dodatkami, ale bardziej takimi łatwo dostępnymi, czyli kuchennymi czy olejami, ostatnio z półproduktami u mnie również ciężko ;)

      Usuń
  2. Dawno temu miałam lasting firnish w tubce i używałam go, bo bałam się kupić inny :D
    Tego raczej bym nie kupiła, bo miałam próbkę i kiepsko się rozprowadzał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Ja najczęściej nakładam go pędzlem, chociaż palcami też się zdarzyło i na rozprowadzanie nigdy nie narzekałam ;)

      Usuń
  3. Nigdy go nie miałam. Z Rimmel'a miałam tylko Wake me up :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam odlewkę, bardzo się na ten wake me up napaliłam, przyszłam do domu, nałożyłam i... sam kurde brokat! I to nie delikatne rozświetlenie, tylko wielkie, chamskie drobiny brokatu. Nie wiem czy z tym testerem było coś nie tak, ale zniechęciłam się zupełnie.

      Usuń
  4. Nie używałam. Ale krycie ma świetne, trzeba mu to przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym kryciem racja ;) czasami jak dla mnie aż za duże ;)

      Usuń
  5. Nie miałam go jeszcze, ale widzę, że bardzo fajnie się prezentuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ten podkład, na mojej twarzy sprawdził się świetnie :) Kryje to co ma kryć, nie tworzy efektu maski i "świeżo" wygląda na buzi. Szkoda, że nie matuje, ale nie taka jego rola :)

    P.S.
    Ile bym dała, żeby mieć taką cerę, jak Ty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z cerą nie ma czego zazdrościć, teraz wygląda jak wygląda, bo intensywnie się kwaszę. Niestety okazuje się być odporna bardzo na kwasy i doszłam do takich stężeń, że głowa mała ;)

      Usuń
  7. dwa lata uzywalam starej wersji, mialam ochote na ten nowy ale poczytam jeszcze troszke opinii o nim:)

    OdpowiedzUsuń
  8. planuję go w najbliższym czasie kupić, jeszcze bardziej mnie do tego zdopingowała Twoja recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Rimmela wracam jedynie do Wake me up :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam Podkład Rimmel Match Perfection 101 (Classic ivory). Ogólnie jestem zadowolona i mam podobne odczucia, ale wydaje mi się, że mój mniej kryje, co akurat uważam za plus. Jest lekki, fajnie nawilża jak na podkład, wchłania się chwilkę, ale mi to akurat nie przeszkadza. Lubię też to w jaki sposób "rozświetla" twarz. Ja pudruję lekko pudrem ryżowym i tylko na granicy z włosami (takie zboczenie, mam wrażenie, że wtedy się wolniej przetłuszczają).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo fajny puder, z Gosha, to jest dwa w jednym, Prime&Finish, oczywiście opiera się na ryżowym ;) Przy granicy z włosami zawsze pudruje, najczęściej jeszcze strefa T obrywa.

      Usuń
  11. Miałam go, był w porządku, ale bez szału :) Mam jasną cerę i największym problemem z podkładami mam w kwestii doboru jak najjaśniejszego odcienia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że nie jestem takim zupełnym bladziochem ;)

      Usuń
  12. Recenzja bardzo ciekawa i zachęcająca do zakupu, ale ostatnie zdjęcie - super :) Makijaż prześwietny i bardzo ładnie w nim wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, tak na szybko był malowany, bo przejrzałam zdjęcia i zobaczyłam że nie ma żadnego w dość naturalnym świetle słonecznym, z lampą pierścieniową wychodzi dość trupio ;)

      Usuń
  13. Mam go od sierpnia i bardzo lubię, okazał się być super wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam go ale świetnie się prezentuje. :) Lubię takie efekty przed i po. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Całkiem fajny efekt, dobre krycie, jednak mam obawy, że będzie mnie zapychał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest aż tak ciężki, ale faktycznie, jeśli masz takie skłonności to lepiej nie ryzykować :)

      Usuń
  16. Z tym akurat nie miałam do czynienia. Tylko z tym match perfection. A butelkę mają tą samą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń