Moje wspomagacze odchudzania

stycznia 14, 2015

Chciałam Wam opowiedzieć o rzeczach, które wspomagają mój powrót do diety, mam nadzieję że sprawią że tym razem wytrwam i w końcu schudnę. Na razie jest mi dość łatwo, zobaczymy jak będzie za kilka miesięcy.

Woda z cytryną

W internecie można natknąć się na informacje o cudownym wpływie wody z cytryną na chudnięcie, pojawiają się rewelacje o "rozbijaniu" tłuszczu, przyśpieszaniu metabolizmu i tak dalej. Nie chce mi się wierzyć w te cudowne właściwości, ale woda z cytryną ma jedną wielką zaletę - wypita po posiłku sprawia że przestaje się odczuwać niedosyt. Wcześniej taką funkcję pełniła u mnie nikotyna, jednak od kiedy rzuciłam, okazało się że mogę zjeść całkiem spory posiłek i nadal być po nim głodna, bez nikotyny, która pełniła funkcję "zakończenia" posiłku. Teraz taką funkcję pełni woda z cytryną, na dodatek mam wrażenie że jeśli wypiję ją po posiłku to jestem znacznie dłużej najedzona. 

Smaczne jedzenie

Serdecznie nienawidzę jakiejkolwiek formy płatków, słodkich czy naturalnych jogurtów, owsianek i innych produktów, które jedzą zwykle kobiety na diecie. Najgorszym wrogiem diety jest głód - trzeba więc jeść tak, aby nie ssało w żołądku, bo w przeciwnym razie bardzo łatwo jest nam się ugiąć i zjeść coś czego nie powinnyśmy. Na początek bardzo pomagają mi duże porcje sałatki z różnymi mięsami czy serem feta, czasami z małym dodatkiem kaszy jaglanej czy gryczanej. Koniecznie muszą być smaczne i dobrze doprawione.
Bardzo pomagają również odchudzone wersje normalnych dań. Kiedy narzeczonemu piekę pizzę to ciężko jest mi wytrwać przy tej nieszczęsnej sałatce - zamiast tego robię pizzę na spodzie z mąki z pełnego przemiału i odchudzonych składnikach.

Smakowe herbaty

Kiedy nachodzi mnie ochota na coś słodkiego, robię sobie pyszną herbatę, na przykład o smaku karmelu i ona z łatwością zaspokaja chęć na słodkości. 

Siemię lniane

W połączeniu z wodą tworzy kisiel, który jest całkiem smaczny pity na ciepło. Siemię lniane spożywam w postaci zalanych wrzątkiem ziarenek, część z nich rozgryzam, część zjadam w całości. Te niepozorne ziarenka są znane z właściwości osłonowych na układ pokarmowy, poza tym sprawiają że człowiek czuję się bardziej najedzony. Samo siemię lniane ma wiele wspaniałych właściwości, ale trzeba uważać na możliwość zmniejszonego wchłaniania innych leków i nie przesadzać z ilością ziarenek.

Planowanie posiłków

Codziennie od rana szykuję sobie jedzenie na cały dzień i stawiam na osobnej półce w lodówce -  dzięki temu wieczorem nie kręcę się zastanawiając co by tu dobrego zjeść, tylko zjadam tą uszykowaną wcześniej sałatkę. To samo robię planując zakupy - jeśli zabranie mi składników to z pewnością sięgnę po coś czego nie powinnam jeść. 

Probiotyki

Natknęłam się na bardzo ciekawy wpis na jednym z blogów, jakie śledzę - między innymi o wpływie jednego z probiotyków na odchudzanie i stwierdziłam że spróbuje. Probiotyki są względnie bezpieczne do stosowania, raczej nie sądzę że miałyby mi zaszkodzić, a być może efekty będą tego warte. Jeśli jesteście ciekawe- zapraszam na bloga Polowanie na zdrowie

Najważniejsze - psychika

Największy problem z odchudzaniem chyba siedzi w głowie. Trzeba wszystko sobie poukładać i dopiero brać się za odchudzanie i tego poukładania trzeba się mocno trzymać. Jeśli się odpuści i chwilowo zrezygnuje można się obudzić niecałe pół roku później z 14 kilogramami na plusie i nową umiejętnością - wściekłego obżerania. 

A może Wy macie własne wspomagacze odchudzania i podzielicie się tutaj nimi ze mną?

Mogą również Cię zainteresować:

55 komentarze

  1. Bardzo ciekawy post! Wiele cennych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się oduczyłam słodzenia herbaty (co prawda słodziłam tylko 1 łyżeczkę, no ale zawsze to coś), nie jem też słodzonych jogurtów ze sklepu - dużo bardziej wolę jogurt naturalny wymieszać z owocami :) Nie dosładzam też np. owsianki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie raczej nie słodzę, jedynie kawę, ale słodzikiem, nie cukrem. Jogurt naturalny tylko jako sos czosnkowy, nie lubię jeść samych jogurtów ;)

      Usuń
    2. Słodziki są okropne, bardziej szkodliwe niż cukier. Może spróbuj ksylitolu? Przy okazji odkwasisz trochę organizm.

      Usuń
    3. Nie wszystkie słodziki są szkodliwe. Przykładowo - stewia

      Usuń
  3. Woda z cytryną - u mnie też zagościła :) Polecam Ci błonnik (nie wiem czy zasmakuje), który dostaniesz na dziale z płatkami śniadaniowymi, można go jeść 'na sucho' jak też z mlekiem czy jogurtem. A siemię lniane wsypuję do smakowych jogurtów (gdy mam chęć na coś słodkiego) albo jogurtu zwykłego. Czekoladę zamieniłam na owoce i o dziwo nie ciągnie mnie już do słodkości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jak się pije siemię lniane i je dużo warzyw to nie powinno się jeszcze dodatkowo błonnika dokładać, bo co za dużo to niezdrowo ;)

      Dziewczyny, powiedzcie mi, jak Wy to robicie że Wam jogurty smakują? Mi w ogóle nie podchodzą :(

      Usuń
    2. A może skoro Ci nie smakują, to Twój organizm ich nie potrzebuje??

      Usuń
    3. Możliwe. Zawsze jak mnie najdzie ochota w sklepie, to kupuje jogurt, a później leży kilka dni w lodówce i w końcu jem, żeby nie wyrzucić. Bardziej wolę zjeść na przykład grillowane mięcho niż jogurcik ;)

      Usuń
    4. Ze wzgledu na zbyt duże zasluzowanie organizmu musiałam bardzo ograniczyć nabiał. Teraz sytuacja juz opanowana, a ja jakoś odzwyczaiłam sie od nabiału. Osianke jem na wodzie.
      Moja mama ma podobnie do Ciebie. Dla niej nabiał moze nie istnieć. Jedynie przepada za bitą smietaną. Ja bym sie na Twoim miejscu nie zmuszała.

      Usuń
    5. To całkiem ciekawe.
      Piję mleko do porannej kawy, jem sery żółte, pleśniowe, sporadycznie zdarzy się biały, od czasu do czasu jogurt naturalny w formie sosu i w sumie więcej nabiału nie jem.
      Owsianki też nie cierpię, jedna z najpaskudniejszych rzeczy jakie jestem w stanie sobie wyobrazić ;) Robiłam kilka podejść, wychodziło w końcu na to że wolę nie zjeść posiłku zamiast jeść owsiankę/płatki. Co ciekawe mimo mojej niechęci do większości nabiału, nie zauważyłam jakichkolwiek problemów z jego trawieniem ;)

      Usuń
    6. czasem warto posłuchać własnego ciała. Nie masz ochoty - nie jedz. Tym bardziej, ze spożywasz nabiał w innej formie.
      Na śniadanie polecam jeszcze kasze jaglana na wodzie albo kuskus.

      Usuń
    7. Na śniadanie teraz najczęściej jem własnoręcznie robione bułki z mąki z pełnego przemiału, do tego jajko czy ryba, także chyba nie jest źle ;)
      Kasze ogólnie lubię, jaglaną właśnie, gryczaną, a kuskus rzadziej, chociaż trudno mu odmówić wygody i szybkości przygotowania ;)

      Usuń
    8. A próbowałaś robić jogurty za pomocą jogurtownicy? :)
      Albo polecam mój ulubiony patent: kupujesz ulubione mrożone owoce [maliny, wiśnie, truskawki itp.] i po rozmrożeniu dokładasz je do wybranego jogurtu/kefiru [najlepiej naturalnego] bądź miksujesz. Pycha :)

      Usuń
    9. No albo nie mrożone, np. ja codziennie miksuję banana + mleko/jogurt + mielone na świeżo siemię :)

      Usuń
    10. A jest jakaś różnica? Robiłam sama naturalny jogurt i był tak samo paskudny jak kupny ;) Mrożone owoce wolę w formie sorbetu niż z jogurtem ;)

      Usuń
  4. ja lubię ocet jabłkowy jako "suplement", kupuję w Rossmannie. Błonnik działał na mnie katastrofalnie, już w małych ilościach fundował mi takie napady bólu brzucha, że głowa mała :( jeszcze przed redukcją kupiłam sobie na sesję guaranę, brałam po bodajże 4 tabletki dziennie. Jadłam całkowicie normalnie, ba, codziennie wsuwałam dwie czekolady (tak, tłumaczyłam to sesją i że czekolada pomoże na koncentrację) - po trzech tygodniach tej diety było na wadze 3kg mniej :D magia ;) guarana świetnie działa na mój metabolizm, przy pierwszym podejściu nawet nie byłam zdiagnozowana w kierunku Hashi, a waga poleciała w dół. Obecnie mam zamiar do guarany wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jest całkiem ciekawe. Szczerze mówiąc o takich dopalaczach nie myślałam, a może faktycznie warto spróbować, jeśli chwytam się już wszystkiego? Pamiętasz może jak nazywał się ten preparat, który brałaś?

      Usuń
    2. Gurana Energy z Walmarku, ale ona jest dość droga, widzę że cena znowu podskoczyła. Później brałam Guaranax firmy Olimp, o wiele tańszy i składowo bardziej ubogi, ale działanie miał podobne. Nie wiem jak u innych, u mnie guarana rzeczywiście przyspiesza metabolizm i na pewno to nie placebo, bo nagle nie schudłabym jedząc więcej słodyczy ;)

      Usuń
  5. Spróbuj połówkę czerwonego grejpfruta na czczo, u mnie działa cuda :) Poprawiła się przemiana materii, a na wadze co raz mniej- dodam, że ten owoc to jedyne co zmieniłam w moim sposobie odżywiania się (chociaż od dawna jem zdrowo, waga stała w miejscu..). Warto się poświęcić nawet jeśli nie przepadasz za smakiem- zawsze możesz go zjeść zaraz przed zabraniem się za śniadanie, żeby nie musieć się zbyt długo krzywić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie o grejpfrucie nie myślałam, dlatego że byłam na pigułkach i panicznie bałam się interakcji, w sumie skoro odstawiłam to mogłabym spróbować ;) Nawet lubię ich smak ;)

      Usuń
  6. Na chęć podjadania polecam orzechy, migdały, pestki dyni, czy słonecznika :) Zawsze dobrze mieć coś z tego pod ręką.
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie za dużo, bo od tego też tyłek rośnie ;)

      Usuń
  7. Ja wczoraj spisałam sobie 9 produktów, podkręcających metabolizm i zamierzam je stosować od dzisiaj:) Jest to m.in. picie octu jabłkowego lub balsamicznego przed posiłkiem max. 3 razy dziennie, przyprawy (cynamon, chilli), sporo produktów białkowych i grejpfrut na drugie śniadanie.
    Będę śledzić Twoje poczynania, mam nadzieję, że i ja niedługo będę się mogła pochwalić jakimś małym sukcesem.
    Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Octu unikam, bolał mnie po nim żołądek, ale za to woda z cytryną u mnie jest obowiązkowa. Przyprawiać i tak przyprawiam ostro, mam w szafce zapas "bio eko" bardzo ostrej papryki z której tworzę sosy, białka też u mnie dużo ;)

      Trzymam kciuki :)

      Usuń
  8. A ja Wam powiem dziewczyny, że nie mogłam nijak schudnąć po ciąży, a schudłam dość szybko po odkwaszeniu organizmu, żywieniu bezglutenowym i wywaleniu z menu chemii ;)

    Czyli sporo warzywek, sałatek, ziemniaczków, troszkę jajek i maks. mała porcja mięsa dziennie, woda z cytryną kilka razy dziennie, bardzo mało nabiału. No i nie wystrzegam się tłuszczu, jem go naprawdę dużo ;)

    Polecam bloga: http://www.tlustezycie.pl/

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie znowu dużo dało regularne, częste jedzenie. Jakby to wszystko zebrać, to pewnie wyjdzie wiecej ilosciowo niz kiedyś, ale teraz chociaz nie jestem głodna, nie mam napadów glodu i wahań cukru. Czuję sie o wiele lepiej, a waga tez zaczeła spadac.

      Usuń
    2. Nie do końca wierzę w żywienie bezglutenowe bez podstaw medycznych do takiej diety eliminacyjnej ;)

      Z tego co miałam okazję zaobserwować kiedy jeszcze chudłam to było to, że bardzo służy mi mocno mięsna dieta, kiedy jadłam same mięcha i sałatki to waga nawet całkiem nieźle spadała ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Swoją drogą co do wspomagaczy odchudzania, to polecam zajrzeć jeszcze do mojego wpisu o kwasie liponowym :-).

      Usuń
  10. Bardzo przydatne rady ;)
    Pozdrawiam ;)
    http://mojakolorowacodziennosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ciekawy post:) Nie przejmuj się! Ja też specjalnie nie zjadam jogurtów, bo za nimi nie przepadam:) Cenne te Twoje rady i może przydadzą się gdy ja będę coś chciała zrzucić:) Trzymam za Ciebie mocno kciuki:) Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie umiem się odchudzać, ale schudłam o dziwo. Kiedy zaczęłam dbać o włosy staram się jeśc zdrowe produkty, zdarza mi się też sięgnąć po coś slodkiego. Ale mimo wszystko delikatna zmiana diety pewnie to sprawiła, oraz ogranczenie soli w produktach (nie solę, ale jeśli sól już tam jest to jem) odstawienie cukru z kawy (z herbaty zrezygnowalam juz jakis czas temu) zioła, ktore piłam. Ciężko powiedzieć co zadziałało. I może wszysyc powiedzą mi, że to niezdrowe, ale pierwszy posiłek jem o 16 jak kończę pracę,a brzuch mój jest zaprogramowany tak, że głód odczuwam o tej godzinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą 16 u mnie by nie wyszło, chodzę spać około 1-2, więc wychodziłoby bardzo dużo godzin bez jedzenia, chyba bym padła ;)

      Ja piję bardzo dużo herbat, ale w większości to są różne ziołowe, czy zielone aromatyzowane i one jak na razie w pełni zaspokajają mój apetyt na słodycze :)

      Usuń
  13. P.S. Jak otwierałam ten artykul mialam nadzieje, ze babeczki z obrazka sa wspomagaczem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było ;) W sumie dałoby się stworzyć dietetyczne babeczki ;) Ale nie będę Wam tu przepisów wrzucać ;)

      Usuń
  14. Ja staram się mniej jeść i ograniczać słodycze :) Jednak nie odmawiam sobie wszystkiego, czasami zjem kawałek czekolady, ale nie tyle co przed dietą :) Plus ćwiczenia i powinno trochę pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim największym grzechem były chipsy. O ile z batonów, żelek, cukru itd rezygnuję bez bólu, tak z chipsów czy paluszków z sezamem nie potrafię... Ale! Znalazłam zamiennik. Jak czuję chęć chipsową, wpierdzielam wafle ryżowe, tak ze 2-3 i przechodzi. ;) No i po 16 nie jem już żadnych owoców czy przetworzonych rzeczy, stawiam na warzywa, jajka, ryby, chude mięso. Dużo gorzkiej herbaty i wody. Chleba też już smaku nie pamiętam - stawiam na gotowane ziemniaki od czasu do czasu, ryż, makaron, ale w niedużych ilościach i raz dziennie. I to w sumie tyle. :) Zrzuciłam na tym niemal 10 kg (w wakacje 2013 waga w stanie krytycznym dobijała do 70 kg, teraz jest 58,5 ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i zrobiłam sobie niemal całkowitego bana na ser żółty. ;) Jem bardzo rzadko - chyba wczoraj zaszalałam pierwszy raz w tym roku i dodałam dwa plasterki do zapiekanego filetu z indyka.

      Usuń
    2. Po ciąży mam małą traumę związaną z waflami ryżowymi ;) Jak mnie bardzo najdzie ochota na chipsy to prędzej się będę ratowała Laysami prosto z pieca - chipsy, ale mają znacznie mniej kalorii i tłuszczu, mam jednak nadzieję że nie będę musiała po nie sięgać.
      Owoce w sumie też sporadycznie jem ;)

      No to faktycznie bardzo ładny wynik, gratuluje :)

      Usuń
  16. Przydatny wpis :)Ja nigdy sie nie odchudzałam, ale teraz po dwóch ciążach chyba czas zacząć.Póki co zaczęłam ćwiczyć.Jeśli dołącze do tego dietę na pewno efekty byłyby lepsze :)Życzę wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie królują smakowe herbaty i woda z cytryną;) Co prawda nie odchudzam się ale ćwiczę;)

    OdpowiedzUsuń
  18. mniej zrec. zawsze pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ćwiczysz coś? Od samej diety chyba nie zrzucisz dużo kg :p trzeba też się ruszać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie każdy może ćwiczyć intensywnie.

      Usuń
    2. leniwy nie bardzo lubi i tyle...

      Usuń
    3. Ależ oczywiście, Ty drogi anonimie wiesz wszystko najlepiej.

      Usuń
  20. Powodzenia ;) ja tam chudnąć nie muszę, ale miałam tydzien jedzenia tylko zdrowych rzeczy i powiem ci ze było ciężko :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Pisałam kiedyś na blogu o moim sposobie na chudnięcie. Streszczając moje wypociny chodzi o to aby przez 10 dni jeść tylko białko, rozmaitego pochodzenia proteiny- nabiał itd z bardzo niewielkim dodatkiem tłuszczu. Jakieś warzywa i owoce.
    Ale absolutnie nic strączkowego, nic zbożowego ani słodzonego.. Przy dobrym stanie zdrowia po 10 dniach bywam o 10 kg lżejsza. Rok temu zrobiłam sobie taką kurację i nie miałam jojo. Teraz po chamsko słodkich świętach mam może 1,5 kg więcej niż w punkcie najniższym po diecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała ile razy takich cud diet próbowałam ;) Drugiego dnia zaczynam czuć się skrajnie podle, głowa boli, w żołądku się przewraca i w końcu wymiękam ;) No i takie rzeczy to są dobre jak ma się do zrzucenia 5-10 kg, a nie 35 ;)

      Usuń
    2. To prawda, ta "dieta" jest diabelnie trudna i wyczerpująca. Jednak obiecuję że jeśli się dotrwa do 4 dni to czujesz niespodziewany przypływ energii i powrót do lepszej kondycji. Masz rację, że to nie jest długodystansowa metoda, ale można ją zastosować np co 2 miesiące przez półtora tygodnia i tracić tyle ile za każdym razem choćby po 6- 9 kg. To da oczekiwany efekt.

      Ps. U mnie zmiany stylu żywienia na " zdrowszy" nigdy , przenigdy nie wywoływały utraty wagi. Więc jak najbardziej rozumiem ,że można się zniechęcić gdy w dietę wkłada się masę pracy i pieniędzy a waga stoi.
      Najtrudniejszym aspektem takiej diety są tylko troskliwe pytania i komentarze rodziny typu - " nie jesz placków ziemniaczanych- nabawisz się anemii!!" To jest dopiero wyczerpujące psychicznie.

      Usuń
  22. Grupa krwi zero. Łowca. Podstawa diety: ziarna (kasze), mięso, jajka, warzywa, kiełki, owoce. Żadnych bułek ani wypieków z mąki, minimum nabiału. Mało cukru. Jedzenie nieprzetworzone. Żadnych konserwantów. Dużo ruchu. Wiem, że masz problem ze stawami (jak ja), ale oprócz basenu polecam jogę. Na zapychacza polecam kisiel słodzony cukrem brzozowym. Trzymam kciuki za ciebie. Mi na powyższej diecie kilka lat temu udało się zrzucić 15 kg po ciąży i teraz trzymam równo 52 kg przy wzroście 172 cm, pomimo okolic 40tki. Jestem zdrowa, jem porcje, jak chłop i na pewno nie głoduję.
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń