, ,

Kallos Banan - maska do włosów

1/21/2015

Wiele osób w komentarzach dopytuje o nowe Kallosy, postanowiłam więc pośpieszyć się z z wrzucaniem ich recenzji. W jednym z komentarzy obiecałam że pojawi się opis Kallosa, wraz  z pomysłami na jego tuningowanie, ale ostatecznie uznałam że wyszedłby post tasiemiec i zrezygnowałam z tego pomysłu, a post specjalnie o wzbogacaniu kupnych masek domowymi produktami i półproduktami powinien pojawić się w połowie przyszłego tygodnia. 

Producent obiecuje

Bananowa maska Kallos. Wzmacniająca włosy maska z kompleksem multiwitamin. Zawartość aktywnych składników - witamin A, B1, B3, B5, B6, C, E, oleju oliwkowego oraz ekstraktu z banana natychmiast nawilża, nadaje energii i witalizuje włosy. Tworzy na włosach warstwę ochronną i w ten sposób powoduje większą odporność fryzury zarówno na działanie gorącego powietrza wydzielającego się z suszarki jak i wpływ  warunków pogodowych. Wyczarowuje połysk, jedwabistość i miękkość w dotyku suchym, słabym i wyblakłym włosom. Stosowanie: Stosujemy po umyciu, na wysuszonych ręcznikiem włosach. Po upływie 5 minut działania spłukać.

Cena i opakowanie.

Maskę kupiłam w sklepie Golden Look (który będę Wam polecać, po tym wydarzeniu) kosztowała niecałe 10 zł za wielki słój zawierający aż litr maski. Opakowanie to plastikowy słój z wygodną nakrętką, materiał z którego jest wykonany jednak nie przemawia do mnie - widać że jest podatny na pęknięcia.

Skład

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (emulgator, antystatyk), Olea Europea Oil (oliwa z oliwek), Parfum (kompozycja zapachowa), Citric Acid (regulator pH), Cyclopentasiloxane (silikon), Dimethiconol (silikon), Propylene Glycol (humektant), Musa Sapientium Fruit Extract (ekstrakt z banana), Niacinamide (humektant), Calcium Panthenate (humektant), Sodium Ascorbyl Phospohate (wit. C), Tocopheryl Acetate (wit. E), Pyridoxine HCl (antystatyk), Maltrodextrin Sodium Starch, Octenlsuccinate Silica (stabilizator), Benzyl Alcohol (konserwant, aromat), Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone (konserwanty)

W składzie maski Kallos Banan w zasadzie nie znajdziemy nic niezwykłego - opiera się on na standardowym emoliencie i oliwie z oliwek. Zaraz za nią znajdziemy już kompozycję zapachową, za którą znajdują się silikony, dalej substancje są raczej w ilościach śladowych. Z pewnością, niektóre składniki powinny występować we właśnie takich ilościach, ale ekstrakt z banana znajdziemy dopiero na dziesiątym miejscu, daleko za kompozycją zapachową. 

Zapach i konsystencja

Jak większość masek Kallos, ta również ma przepiękny zapach, oczywiście w pełni syntetyczny, jednak nie zmienia to faktu, że szalenie mi się podoba. Nie oczekujmy jednak zapachu prawdziwego, dojrzałego banana, możemy raczej liczyć na zapach bananowego syropu. Konsystencja jest typowa dla Kallosów, czyli dość gęsta i bez skłonności do spływania z włosów. 

Działanie

Tutaj niestety jest najsłabszy punkt tej maski. Ciężko nazywać mi Kallosa maską, ponieważ nie ma żadnego większego działania odżywiającego włosy czy skórę głowy, stosuje go zresztą najczęściej jak typową odżywkę. Nałożona nawet od nasady nie obciąża zbyt mocno włosów, przez co, na bardziej suchych i spalonych partiach nie jest w stanie ich odpowiednio dociążyć. Sam producent zaleca stosowanie jak odżywki, czyli spłukujemy po 5 minutach i nie widzę sensu trzymania tej maski dłużej, ponieważ efekt jest ten sam przy trzymaniu przez kilka minut jak przy trzymaniu przez ponad godzinę. Świetnie nadaje się do emulgowania oleju, z tym zadaniem radzi sobie bez problemu, a dzięki temu że jest tania, nie jest mi żal używać jej w ilościach hurtowych. Sprawdzi się genialnie również w metodzie OMO i do ulepszania półproduktami i domowymi sposobami.

Miałyście już okazje używać tej odżywki? A może dopiero planujecie?

Mogą również Cię zainteresować:

23 komentarze

  1. Zamówiłam ją, wczoraj dotarła do mnie paczka i od dzisiaj będę testować. Czytałam o niej sporo dobrego, więc mam nadzieję, że u mnie sprawdzi się trochę lepiej niż u CIebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak, że u mnie źle się sprawdza, po prostu nie robi nic aż tak niezwykłego. Ale z odpowiednimi dodatkami jest genialna!

      Usuń
  2. Ja używam teraz Crema Latte, ale mam jeszcze Algae i bananową właśnie. Tych dwóch ostatnich nie tykam na razie ze względu na silikony, ale zgadzam się, że Kallosy nadają się głównie do tuningowania, bo same w sobie są za lekkie i zbyt proste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie latte działa tak, że właściwie nie wymaga tuningowania, sama sprawdza się całkiem nieźle. Niestety nie pomyślałam i jej nie zamówiłam ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam tę maskę. :) Samo używanie jej to przyjemność ze względu na zapach, jest idealna do tuningowania i nie jest mi żal jej nakładać sporo (zawsze muszę się dokładnie wypaciać). " Wyczarowuje połysk, jedwabistość i miękkość w dotyku suchym, słabym i wyblakłym włosom." - tutaj się zgadzam, nawet nałożona na parę minut po myciu powoduje u mnie właśnie taki efekt :) Chciałabym jeszcze upolować Blueberry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, dla mnie to za mało ;)

      Usuń
    2. Właśnie trochę mnie to zaskoczyło, bo masz o wiele bardziej zdrowe włosy od moich :) Ale odkąd ciachnęłam swoje, to nagle wszystko im pasować zaczęło...

      Usuń
    3. U góry im pasuje, problem zaczyna się na dole, gdzie za pomocą rozjaśniacza wyrównałam kolor. Nic nie jest w stanie ich dociążyć, chyba sięgnę po parafine ;)

      Usuń
  4. Jak tylko skończę mleczną Kallosa na pewno kupię wersję bananową oraz jagodową :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach jej kupienie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani w hebe probowala mi ja wcisnac zamiast latte ale ja nigdy nie kupuje czegos bez sprawdzenia opinii;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie u wszystkich będzie taki sam efekt. :) Mam w planach ją kupić i jednocześnie jagodą ah. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam Algae, Czekoladową i Latte. Na razie testuje algi, używam jako odżywkę. Kallosy najlepsze są jako baza do masek z półproduktami i jako OMO, jak już wspomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś miałam ochotę na Kallosy ale wzbraniam się przed zakupem masek w takich wielkich pojemnikach bo obawiam się że będzie stała w nieskończoność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ale na szczescie istnieja kallosy w wersji 200 ml, co prawda cenowo wychodzi 2 razy drożej. Ale strasznie długo męczę litrowego Kallosa, a moje wlosy lubią zmiany.

      Usuń
  10. Kurczę, a ja i moje wybredniaki ją uwielbiają, choć odrobinkę bardziej nowego kallosa blueberry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam ochotę jej spróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Z chęcią wypróbowałam bym wszystkie :) Na razie mam wersję Keratin i ciągle zastanawiam się nad kupnem innej ale małej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam wersję w turkusowym opakowaniu do włosów suchych i łamiących się. Jest całkiem dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bardzo lubię tę maskę, sprawdziła się u mnie świetnie.

    Dodaję do obserwowanych - chętnie będę tu wracać.
    Jeśli masz chęć zajrzyj do mnie, stawiam pierwsze kroki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy nadaje się do mycia włosów jak odżywką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma silikony, ale niewiele, według mnie można spróbować.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń