Polecany post

Niedziela dla włosów (21) Marion, Gorąca kuracja

Nadeszła pora na ostatnią w tym roku Niedzielę dla włosów, zastanawiałam się co mogłabym zrobić specjalnego z tej okazji, niestety nie udało mi się wpaść na nic. 
Przed myciem nie nakładałam nic specjalnego na włosy, na początek umyłam je rosyjskim dziegciowym szamponem dermatologicznym, który zakupiłam z nadzieją że pomoże zredukować moje szalone przetłuszczanie się włosów. Po umyciu ich szamponem nałożyłam na pięć minutek balsam do włosów przetłuszczających się Baikal Herbals, zmyłam i nałożyłam saszetkę Marion, Gorąca kuracja.

Marion, Hair Therapy Gorąca kuracja do włosów z olejkami Dzika róża i Jojoba, samorozgrzewająca.

Do zakupu tej kuracji skusił mnie napis "samorozgrzewająca", koniecznie chciałam zobaczyć co producent kuracji miał na myśli. Jestem ciekawa, czy da się kupić ten kosmetyk w jakimś większym opakowaniu, nie tylko w małej saszetce, jeśli wiecie coś na ten temat to bardzo chętnie się dowiem. 
Kuracja ma konsystencje bardzo rzadką, lekko wodnistą. Wbrew nazwie raczej nie jest tłusta, uważałabym na mocno wysuszone włosy - w składzie na trzecim miejscu znajduje się alkohol, który może pogarszać ich stan. 

Skład:

PEG-8 (emulgator), Propylene Glycol (humektant), Alcohol Denat. (alkohol), Glycerin (humektant), Cetrimonium Chloride (subst. powierzchniowo czynna), Polyquanternium 70 (and) dipropylene glycol (kondycjoner), PEG-12 Dimethicone (silikon), PEG-40, Hydrogenated Castor Oil (uwodorniony olej rycynowy), Parfum (kompozycja zapachowa), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy), Rosa Canina Fruit Extract (ekstrakt z owoców dzikiej róży), Geraniol, Citronellol, Linalool (zapachy).

W składzie jakiekolwiek oleje znajdują się za kompozycją zapachową, czytając tylko skład możemy spodziewać się kiepskiego działania i gdybym miała okazję go zobaczyć, z pewnością nie zdecydowałabym się na zakup.

Po wylaniu na wilgotną dłoń kuracji czuć nagłe i dość intensywne ciepło, jednak ono szybko mija. Olejek błyskawicznie znika we włosach i stają się one chwilowo szorstkie i niekoniecznie przyjemne w dotyku, po rozsmarowaniu na włosach nie czuć już żadnego ciepła. Postanowiłam trzymać na włosach kuracje nieco dłużej niż producent zaleca, potrzymałam ją 5 minut, następnie spłukałam chłodną wodą.


Po wyschnięciu włosy są gładkie i miękkie, prawie idealne. Nałożona w nadmiarze na skórę głowy odrobinę obciąża, dlatego kolejne użycia będą nakładane tylko i wyłącznie na długość. Nie spodziewałam się żadnego spektakularnego efektu, zwłaszcza patrząc na jej skład, ale włosy po wyschnięciu mile mnie zaskoczyły. Włosy są lekko dociążone, elastyczne, niestety kuracja była zbyt słaba dla rozjaśnionych końców włosów, które pozostały lekko sztywne. Ogólnie jestem zaskoczona działaniem tej kuracji, nie sądziłam że będzie miała jakiekolwiek, a okazało się że ten kosmetyk jest całkiem niezły. Koniecznie muszę również wspomnieć o cudownym zapachu dzikiej róży, który utrzymuje się na włosach aż do następnego mycia. 

Znacie kosmetyki w saszetkach Marion? Jakie macie o nich zdanie?

Komentarze

  1. Nie znam tych produktów, ale wydają się bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa kuracja, dzięki za recenzję, muszę przetestować :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawiła mnie ta saszetka. Muszę sprawdzić, czy jest u nas w Rossmann, choć na razie napaliłam się na laminowanie żelatyną, choć czasu jakoś brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia czy są dostępne stacjonarnie, jeśli tak to najszybciej chyba w Naturze.

      Usuń
  4. Po pierwsze: wow, że zapach się utrzymuje, bo to rzadkość.
    Po drugie: Marion niestety (a może stety?) lubi produkty w saszetkach, więc raczej nie dostaniesz tego produktu w większej objętości. Ale mogę się mylić :)
    Po trzecie: efekt na włosach jest super. Ja jednak unikam alkohol denat, więc raczej w najbliższym czasie nie kupię tego produktu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że wersja z laminowaniem występuje w większych opakowaniach, mam nadzieję że uda mi się znaleźć tą gorącą kuracje, albo ją wprowadzą w większej pojemności.

      Usuń
  5. o nie nie nie!!!!!! alkohol denat skutecznie mnie zniechęcił. Kiedyś kupowałam laminowanie z marion. Efekt nawet ok, ale wole żelatynę. Mam wrażliwy skalp i wole unikać potencjalnych podrażniaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na szczęście nie robi krzywdy stosowany sporadycznie ;)

      Usuń
  6. Wyglądasz obłędnie w tych okularkach:)
    O produktach Mariona, głównie tych do twarzy, mam jak najlepszą opinię. Do włosów jeszcze nic nie próbowałam, ale skutecznie mnie zachęciłaś.
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię okularów, po nowym roku wracam do soczewek ;)

      A ja w sumie nie próbowałam żadnych produktów Marion do twarzy, mówisz że takie dobre są?

      Usuń
    2. Dobre. Tylko uważaj, bo ja mam skórę odporną nawet na kwas solny:) Najpierw przetestuj. Ich maseczki są bardzo mocne i raczej do stosowania od czasu do czasu, jako kop energetyczny dla skóry. Ale faktycznie działają, zwłaszcza na chwilę przed wielkim wyjściem.
      Też nie znoszę okularów na swoim nosie, ale ja wyglądam, jak własna babcia:/
      Abrakadabra

      Usuń
  7. brzmi ciekawie, nigdy wcześniej nie widziałam tych saszetek, ale jak tak przeczytałam Twoją opinię to zaczęłam się nad nimi zastanawiać, bo moich włosom chyba coś takiego właśnie by się przydało. trzeba się będzie rozejrzeć. ;)
    pozdrawiam. i szczęśliwego nowego. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam szamponu z Baikal Herbals przez jakiś czas ale nie przypadł mi do gustu, bardziej wole ten do wypadających ;) jest bardzo delikatny ale myje dokładnie i nie wysusza co ten do przetłuszczających robił :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej zaciekawiła mnie ta kuracja rozgrzewająca. ;) Póki co szukam magicznego kosmetyku na moje końcówki. :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.