,

Niedziela dla włosów (18) Ostatnie farbowanie

grudnia 07, 2014

Jeśli podziwiałyście mnie za wytrwałość i odwagę w zapuszczaniu naturalnych włosów, przy tak kontrastowych kolorach to... możecie przestać. 
Chodzę z takim skunksem na głowie już grubo ponad dwa lata - wiele z Was krytykowało mnie, nawet nie chce wiedzieć co ludzie mówili kiedy nie słyszałam. 
Planowałam zakończyć to do końca tego roku, dlatego jak szalona próbowałam przyśpieszyć porost włosów, tak aby móc ściąć te nieszczęsne czarne końce. Im bliżej było grudnia, tym bardziej zaczynałam doceniać aktualną długość moich włosów. Po raz pierwszy od bardzo dawna byłam w stanie spiąć je w koczka i właściwie dopiero co przestały wysuwać się z warkocza dobieranego. Musiałabym je ściąć do takiej długości jak w zasadzie rok temu, a przecież tyle czasu zajęło ich zapuszczenie!

Doszłam ostatecznie do wniosku, że wolę pogodzić się z częściową utratą ich kondycji niż z utratą długości. Dotychczasowe moje doświadczenie mówi, że jakość włosów jestem w stanie właściwie błyskawicznie odzyskać, natomiast próby przyśpieszenia porostu kończą się raczej marnie. Pójście do fryzjera niestety nie było opcją, postanowiłam więc wyrównać kolor w domu. 


Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia alergii - bardzo bałam się wystąpienia kolejnej reakcji alergicznej, musiałam więc porządnie się do tego przygotować. 
Długość moich włosów była już taka, że dolna warstwa jest w całości naturalna, a czarne końce są tylko na górnej części włosów. Dzięki temu kontakt świezo pofarbowanych włosów ze skórą był w zasadzie minimalnych, zwłaszcza że krótko po starałam się nosić je spięte. Na tydzień przed planowanym farbowaniem zaczęłam łykać środki antyalergiczne, a w trakcie bardzo starałam się aby nie dotknąć farbą skóry. Założyłam zabudowaną bluzkę, a miejsca gdzie potencjalnie mogłaby chlapnąć farba zabezpieczyłam bardzo grubą warstwą wazeliny, całość "zabiegu" przeprowadzałam w rękawiczkach. 

Nie mam w zasadzie pojęcia o farbowaniu i rozjaśnianiu włosów, poza tym co sama robiłam wcześniej. Nie naśladujcie mnie! 

Stwierdziłam że rozjaśnienie włosów "na raz" tak, aby wyszło w miarę dobrze i nie była mocno widoczna granica, a także żeby nie spalić włosów od razu, jest w zasadzie niewykonalne, rozjaśnienie rozłożyłam więc na kilka razy. Rozrabiałam małe porcje rozjaśniacza i nakładałam za pomocą grzebyczka na wierzchnie warstwy włosów, po 15-20 minutach zmywałam. Po trzech takich seriach nałożyłam farbę do włosów i po niecałym upływie czasu spłukałam ją.

Efekt jest jeszcze do poprawy, ale generalnie jestem bardzo zadowolona, czuję wręcz dużą ulgę. Końce nadal są mocno czerwone i planuje na nie jeszcze nałożyć rozjaśniacz. Oczywiście całość wyszła "w plamy", ale nie spodziewałam się innego efektu, szczególnie że farba wypłukiwała się bardzo nierównomiernie, więc plamy już były.


Kiedy będę w pełni usatysfakcjonowana kolorem, moje włosy będzie czekało podcięcie końcówek - to one ucierpiały na wyrównywaniu koloru, część najsłabszych wykruszyła się, ale ogólnie są w dużo lepszym stanie niż się tego spodziewałam. Za to nie udało mi się uniknąć zupełnie kontaktu skóry z farbą - kropla kapnęła mi na rękę, a ja nie zauważyłam. Zmyłam od razu, jednak i tak pokazała się lekka wysypka w tym miejscu, która na szczęście zniknęła po kilku godzinach. 

Mogą również Cię zainteresować:

33 komentarze

  1. Podziwiam Cie, za wytrwalosc - poprawe w 'jakosci' wlosow widac od razu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię, że się nie bałaś. Ja bym sama chyba się nie odważyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładanie farby na to było jedną z najbardziej stresujących sytuacji jakie mnie ostatnio spotykają. Przed lustrem siedziałam i patrzyłam czy nie puchnę ;)

      Usuń
  3. Świetnie sobie poradziłaś. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  4. masz bardzo ładne włosy :) bardzo mi się podoba twój kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! :) Ja też wracam do naturalnego koloru włosów, ale u mnie nie ma aż tak diametralnej różnicy. Poza tym, wcześniej robiłam ombre, więc dużo ciemniejsze, spore już odrosty, nie rzucają się aż tak w oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz bardzo ładny naturalny kolor. Nie dziwię się, że wolałaś rozjaśnić końce niż je ściąć - sama zrobiłabym to samo. Też zapuszczam naturalne i mimo że chciałabym się jak najszybciej pozbyć farbowanej części to jednak nie mogłabym jej ściąć. Za bardzo lubię mieć długie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja i tak jestem pełna podziwu dla twojej wytrwałości. Sama bym na pewno tyle nie wytrzymała.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ładny efekt uzyskałaś serio! Na zdjęciach rozjaśniona warstwa wygląda naturalnie tak karmelowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, starałam się bardzo żeby wyszło w miarę naturalnie.

      Usuń
  9. Pięknie Ci wyszło. Poza tym jasne włosy bardzo do Ciebie pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dziwnego, w końcu podobno w naturalnym wygląda się najlepiej :)

      Usuń
  10. Tylko czemu nie zrobilas tego wczesniej? Nie lepiej byloby pofarbowac i scinac farbowane konce ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na duże ryzyko reakcji alergicznej. Dopiero przy tej długości mogłam zminimalizować kontakt farby i zafarbowanych włosów ze skórą, wcześniej byłoby to o wiele trudniejsze.

      Usuń
    2. No i jeszcze kwestia tego, że gdyby nie wyszło mi rozjaśnianie to musiałabym ściąć włosy na bardzo krótko, a przy obecnej długości w ostateczności przeżyłabym ich stratę w przypadku porażki.

      Usuń
  11. Wlasnie doczytalam i nie dziwie Ci sie . Okropna musiala byc ta reakcja.. na prawde leczylas sie sama ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była skomplikowana sytuacja, ale nie mogłam akurat wtedy iść do lekarza. Dlatego też będę powtarzać do znudzenia: DZIEWCZYNY, RÓBCIE TE TESTY ALERGICZNE PRZED KAŻDYM FARBOWANIEM. Bo możecie skończyć jak ja.

      Usuń
  12. A mi jest smutno. Odwiedzałam twojego bloga bardzo długo i podobały mi się te dziwaczne końcówki. Żadna inna takich nie miała! Byłaś wyjątkowa! A teraz zostałaś kolejną standardową blondynką. Niby ładna, niby mądra, ale to już nie ten awangardowy efekt:(
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak prędzej czy później tak by się to skończyło, moim celem był powrót do naturalnych. Pewnie fajnie tak popatrzeć na takie "szalone" włosy, ale jestem pewna że po dwóch latach nie chciałabyś chodzić dalej z taką fryzurą :)

      Usuń
  13. Może i masz rację. Każda z nas potrzebuje czasem zmiany. Jak mnie kiedyś najdzie, to sobie strzelę takie ombre, jak ty miałaś. Będziesz moją muzą:P Tylko muszę trochę zapuścić, żeby mieć co obciąć, jak nie wyjdzie.
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  14. masz fantastyczny kolor naturalnych włosów, marzy mi się taki! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moją uwagę bardziej przykuła Twoja dziecięca bluzka :-P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsza do mierzenia przyrostu włosów ;)

      Usuń
  16. Ela N. (mojapersfazja)8 grudnia 2014 13:56

    Witam ,zaglądam tu regularnie ale na tą niedzielę dla włosów szczególnie czekałam. Choć przyznam, że myślałam, że zetniesz te ciemne końce a tu taka pozytywna niespodzianka!
    Ja też zapuszczam naturalki ale mam powiedzmy, że ombre naturalne. Choć całkowitą przeciwniczką farbowania nie jestem. Wszystko można ale z umiarem.
    Powiedz mi jakim numerem farby na koniec je potraktowałaś bo na zdjęciach wygląda to super naturalnie!?

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się takie odwrotne ombre jak masz na profilowym, też schodzę z farbowania powoli ;) tylko odwrotnie, mam ciemne włosy naturalnie a odrosty jasne. Początki są trudne, ale poźniej jakoś idzie. Zastanawia mnie tylko jedno, jakiej ludzie używają farby, że im się to nie zmywa... u mnie zmywała sie kazda nawet trwala koloryzacja... jedynie zostawal rozjasniony rudawy kolor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna farba to było albo Palette albo Garnier, nie pamiętam już dokładnie. Jak widać - mega trwała ;)

      Usuń
  18. Wyszło bardzo naturalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mega szacun kobieto, że nie dałaś sie presji środowiska i tak sie pokazywałaś między ludźmi :D ja mam kilkucentymetrowe odrosty i już mi wstyd :p a co do tej reakcji alergicznej to az tak źle było? Pytam bo jestem u Ciebie nowa i nie zaznajomiona z sytuacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością mogło być znacznie gorzej, jednak bardzo się wystraszyłam wtedy. Straciłam na oko 1/3 włosów, rany na głowie goiły się 1,5-2 miesiąca.

      Usuń
  20. Czesc! Czytam Cie juz od jakiegos czasu wiec postanowilam sie odezwac. Zajrzalam tutaj wlasnie przez twoje niesamowite odwrocone ombré, zobaczylam miniaturke zdjecia na blogu Anwen i postanowilam sprawdzic kto to taki, kto ma tak oryginalne wlosy :) i od tego czasu zagladam regularnie zeby zobaczyc co u Ciebie slychac. Przyznam szczerze ze bardzo mi sie podobal ten efekt, ale aktualnie Twoje wlosy sa naprawde sliczne! Widac blask, zdrowie i wielki postep w zestawieniu z wczesniejszymi zdjeciami. Jestes przepiekna kobieta. Ciekawa jestem jak beda wygladaly Twoje wlosy jak juz urosna Ci do pasa :) Pozdrawiam. Kornelia

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń