Polecany post

Postrach włosomaniaczki!

Od jakiegoś już czasu krąży po mi głowie myśl o przedstawieniu kilku typowych błędów początkującej włosomaniaczki, które zwykle wynikają z totalnego niezrozumienia zagadnienia prawidłowej pielęgnacji włosów. Zwłaszcza ostatnio, mam wrażenie że powstała jakaś dziwna grupa ortodoksyjnych włosomaniaczek, które są w stanie zlinczować za używanie i chwalenie szamponu z tymi strasznymi SLSami i odżywki z silikonami. 

SLS/SLES

Substancje te stały się powszechnymi straszakami, przytacza się badania pokazujące ich rzekomą wielką szkodliwość, sieje się panikę o strasznych skutkach używania myjadeł zawierających SLS. Natychmiast przyszły nam z "pomocą" inne firmy, te które podsuwają nam mydła i szampony bez tych strasznych substancji, mało kto zainteresuje się na tyle żeby stwierdzić że w ekologicznych i bezpiecznych produktach również znajdują się detergenty, bywa że równie drażniące co w zwykłych. Moje ukochane szampony wcale nie zawierają SLS/SLES, mają za to ALS, który niewiele się różni, detergenty mają bardzo krótki, kilku-kilkunastosekundowy kontakt ze skórą a następnie zostają spłukane, są stosowane również inne substancje mające łagodzić ich potencjalnie drażniące działanie. 
Wielkim błędem początkujących włosomaniaczek jest zupełne odstawienie mocnych szamponów z SLSami na rzecz łagodnych szamponów przeznaczonych dla dzieci. Niestety, jeśli używamy odżywek z silikonami czy serum zabezpieczających do końcówek, potrzebujemy również mocniejszego ich oczyszczenia, inaczej może to się skończyć obciążonymi i oklapniętymi włosami.

Silikony

Niestety bardzo często osoba ze zniszczonymi włosami szukając ratunku natyka się na informacje o rzekomej szkodliwości silikonów i natychmiast eliminuje je ze swojej pielęgnacji. Silikony w kosmetykach do włosów wymyślono po to, by tworzyły ochronną powłoczkę na powierzchni włosa i dzięki temu wygładzały go i chroniły przed dalszymi zniszczeniami. Z jednej strony jesteśmy straszeni ich potencjalną szkodliwością i możliwością nadbudowywania się, z drugiej producenci usiłują nam wmówić, że dzięki tym magicznym składnikom uda nam się skleić rozdwojone końce włosów. Oczywiście to drugie jest zupełną bzdurą, na problem gromadzenia się silikonów wystarczy porządny oczyszczający szampon.

Parabeny

Strach przed konserwantami jest powszechny, ostatnio modna jest nagonka na parabeny - mimo tego że jest masa innych tego typu preparatów, które działają bardzo podobnie i posiadają podobną szkodliwość. To wspaniała okazja dla producentów, chyba większość kosmetyków w chwili obecnej reklamowana jest hasłem o braku parabenów w składzie, tak jakby to znaczyło że nie zawierają żadnych konserwantów.
Niestety prawda jest inna i żeby nam nic w kremie czy odżywce podczas używania nie wyrosło muszą być czymś zabezpieczone, więc brak parabenów oznacza jedynie że producent użył innego, być może bardziej szkodliwego konserwantu. 

Te dobre zioła

Spotykam się ostatnio z wielkim zaufaniem do naturalnych sposobów i ziół. Wiele osób uważa, że sama natura i zwykłe zioła nie są w stanie zaszkodzić, niestety jest zupełnie inaczej - wiele z ziół bardzo silnie uczula, zdarza się to znacznie częściej niż alergia na normalne składniki chemiczne znajdujące się w kosmetykach. Niewiele osób myśli o wykonaniu bardzo ważnego testu alergicznego, bo przecież to tylko nieszkodliwe roślinki, prawda jest jednak najczęściej zupełnie inna. Również picie ziół wpływa w różny sposób na nasz organizm - pokrzywa może rozregulować nam cykl, a siemię lniane może wpływać na wchłanianie się pigułek antykoncepcyjnych.



Oczywiście, jak zaznaczyłam na początku - każdy powinien używać tego co mu służy, to znaczy że prawdopodobnie znajdą się osoby, którym szkodzą substancje tu wymienione, mają na nie alergie czy faktycznie reagują podrażnieniem. Nie będę udawać że tak nie jest, bardziej mam tu na myśli całą resztę, a błędy o których mówię dotyczą również mnie i przerobiłam je na sobie. 
W chwili obecnej używam szamponów z mocnymi detergentami, odżywek z silikonami i całej masy ziół, oraz niestandardowych sposobów - bo takie akurat mi służą. To co służy jednej osobie niekoniecznie musi służyć innym, ale proszę Was o odrobinę rozsądku w wybieraniu kosmetyków - nie zawsze to co reklamowane jako eko musi być lepsze, nie każdy sposób na jaki jest obecnie szał musi Wam służyć. 

Mam nadzieję że udało Wam się przebrnąć, przez mój tasiemcowy wpis ;) Jeśli chcecie poczytać więcej, zapraszam do tego linka z Kosmopedii.

Komentarze

  1. Ja to już nie wiem co stosować, żeby poprawić stan włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to co Tobie i Twoim włosom będzie służyć ;)

      Usuń
  2. Ja na początku też odstawiłam silikony całkowicie i to był mój największy błąd. Moje fale potrzebują jednak dodatkowej ochrony i rezygnacja z silikonów źle się dla nich skończyła. Moim zdaniem nie jest to zły składnik. Trzeba tylko pamiętać o regularnym oczyszczaniu włosów a na pewno nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi sls krzywdy nie robi silikony tym bardziej. Najbardziej staram sie unikac alcohol denat i parabenów: )

    OdpowiedzUsuń
  4. Też już kiedyś o tym pisałam, bo bardzo wkurza mnie takie traktowanie składników kosmetyków w dwóch kategoriach: wróg lub ulubieniec. Wszystko może zaszkodzić jak i wpłynąć dobrze, trzeba jedynie to stosować z głową i jeśli już decydujemy się na ocenianie czegoś to powinniśmy chociażby spróbować się dowiedzieć co nieco więcej niż tylko zasłyszaną krótką informację. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja raczej unikam tych detergentów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak jak pisałam, każdemu odpowiada co innego. Mi chodzi bardziej o to, żeby nie patrzeć ślepo na to co służy innym, bo nie musi się u nas sprawdzić, a te składniki same w sobie wcale złe nie są.

      Usuń
  6. Też niedawno pisałam o błędach początkujących wlosomaniaczek i z tego co widzę mamy całkiem podobne zdanie. A prawda taka, ze na niewiedzy jednych drudzy trzepia gruba maniane i tyle :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się śmiałam z włosomaniaczek co to trzymają się sztywno tych zasad, że bez sls, bez parabenów itp. Uważam, podobnie jak Ty, że trzeba wypróbować na swojej skórze wielu kosmetyków i wiedzieć co nam służy. Ja tak trafiłam na Radical z Farmony. Moje włosy go uwielbiają, chociaż rozpatrując jego skład włosomianiaczki od razu mogą go wyrzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radical wcierkę? Czy inne kosmetyki z tej serii?

      Przyznam szczerzę, że trochę przygotowuję czytelniczki na mini recenzje kosmetyku fryzjerskiego w którym się dosłownie zakochałam po pierwszym użyciu. Silikon na silikonie, ale włosy wyglądają po nim zupełnie inaczej :)

      Usuń
    2. Miałam całą serię, ale zostałam wierna tylko szamponowi :) Reszta była jak dla mnie niepotrzebna.

      Usuń
    3. Akurat szamponu nie używałam z tej serii :) Jeszcze do niedawna żyłam w przekonaniu że szampon nie robi różnicy, od jakiegoś czasu jednak wiem że to nie jest prawda.

      Usuń
  8. To żeś mnie zdenerwowała :D jako włosomaniaczka powinnam się czuć oburzona :P ale tak poważnie to według mnie ta moda "kto więcej nałoży na włosy" chyba już minęła. Nawet wydaje mi się, że coraz częściej promuje się odżywki z silikonami, czy szampony z silnymi detergentami. Fakt faktem ja sama nie przepadam za szamponami z SLS/SLES itp. Mam dość wrażliwe włosy i łatwo je przesuszyć. Co nie zmienia faktu, że mam kilka takich szamponów. Oczyszczać raz na jakiś czas też trzeba. Szampony jednocześnie z SLS i silikonami są już totalnie nie dla mnie. Bardzo obciążają moje włosy i w zasadzie po dniu zaczynają się przetłuszczać, a końce są suche. Właśnie na spotkanie secrects of beauty stwierdziłam, że umyję włosy syossem mojej siostry. Dla mnie to była totalna pomyłka. Tak więc ja pozostaję wierna szamponowi i żelowi Babydream. Chociaż tu też trzeba uważać, bo łatwo sobie zapchać skórę. Prawdę mówiąc to są zbyt łagodne specyfiki jak na skórę dorosłego człowieka. Bez oczyszczania mocnym detergentem się nie obejdzie. Jestem sympatykiem silikonów w odżywkach i alkoholu we wcierkach :P to właśnie dzięki wcierce alkoholowej zredukowałam łupież i swędzenie skalpu :)
    A jeśli chodzi o rakotwórczość, parabeny i inne szkodliwe substancje to ja trochę to rozumiem. Żyjemy w świecie, w którym nie da się uciec od chemii. Wszędzie otaczają nas zanieczyszczenia, nawet żywność nie jest zdrowa. Najbardziej jednak powinny się strzec kosmetyczki czy fryzjerzy. Oni mają największy kontakt z niebezpiecznymi składnikami. Natomiast my chyba nie mamy się raczej czego bać. Ale też pomyśl: skóra jest największym narządem naszego ciała. Jeśli ktoś w ciągu miesiąca zużywa 30-40 kosmetyków pielęgnacyjnych (widziałam takie denka) to ile tych sls/slesów i parabenów w siebie pakuje? Według mnie najważniejsza zasada to znać umiar :) sama chcę przejść na bardziej naturalną pielęgnację: oleje, hydrolaty, domowe sposoby :) wiąże się to z potrzebą dbania ogólnie o zdrowie. Chcę się lepiej odżywiać, lepiej o siebie dbać, więcej się ruszać, mniej stresować. Myślę, że jest to osobisty wybór każdego z nas i nie ma, co potępiać. A straszyć innych tym, że wszystko jest złe też nie ma co :)
    Ja z kolei w ostatnim czasie zaobserwowałam generalizowanie i częstsze krytykowanie włosomaniaczek (np. wyśmiewanie na spotkaniu warszawskim). Na różnych forach mam wrażenie, że dziewczyny uważają się lepsze od włosomaniaczek. Wiem, że niektóre z nich dziwnymi poprzez dziwne sposoby pielęgnacji przykleiły łatkę, ale nie każdy jest taki sam.
    Od dwóch lat kieruję się mottem: "Włosy mają być dla nas, a nie my dla włosów" :)
    P.S. Zazdroszczę Ci, że nie szkodzą Ci szampony z dość silnym składem, dzięki temu masz bardzo szeroki wybór. Ja praktycznie nie mam z czego wybierać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, nie wiedziałam, że mi ten komentarz taki długi wyszedł :P

      Usuń
    2. Ależ właśnie chodzi mi o to że ta chemia jest wszędzie i w sumie nie da rady jej nie przyjmować, nawet jeśli zaszyjemy się w dziczy, na jedzenie będziemy polować i myć się krystalicznie czystą wodą. A jak same widziałyśmy ;) masę kasy próbuje się również zbić strasząc nas jakie to te składniki są straszne.

      Nie szkodzą mi szampony z silnym składem, za to używanie łagodnych prowadzi do coraz silniejszego oklapu i ogólnej włosowej tragedii. Silikony w szamponie wywołują podobny efekt, chociaż jestem w stanie sobie wyobrazić że są włosy, którym taka pielęgnacja będzie odpowiadać.
      Też stosuje te dziwne sposoby pielęgnacji, widzę jakiś tam efekt. Myśle że z tą łatką chodzi nie tyle o dziwne sposoby pielęgnacji, tylko o taką właśnie ortodoksyjność "ta odżywka to zło, bo ma silikony", "jak możesz suszyć włosy?". Nie potępiam ludzi za to że chcą żyć zdrowo i ekologicznie, potępiam ludzi robiących to bez myślenia i w efekcie dających się wodzić za nos koncernom, które są "ekologiczne". Wszystko jest dla ludzi ;)

      Usuń
  9. Ja jestem początkująca :) I rzeczywiście odstawiłam silikony całkowicie, żeby sprawdzić stan włosów, zobaczyć co im służy. I okazało się, że mi właśnie służy bezsilikonowa pielęgnacja. Nie oznacza to, że nie będę używać niczego z silikonami, wręcz przeciwnie, mam zamiar za jakiś czas wprowadzić ich trochę do pielęgnacji. Nie służy mi natomiast do końca mycie szamponami bez sls/sles, tych z silniejszymi detergentami używam 2 razy w tygodniu (na 7 myć, myję głowę codziennie :). Parabenami się nie przejmuję :) A ziółek używam do picia :) Myślę, że robię wszystko z głową i włoski na tej głowie mi kiedyś podziękują za dopieszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam na Twojego bloga, może faktycznie silikon na końce byłby dobrym pomysłem. Ale Ty masz kręcone, a to zupełnie inny świat niż proste i cienkie ;)

      Usuń
  10. fajny post, w sumie podsumowuje to, co myślę na temat szału włosomaniaczkowego, czasem mam wrażenie, że to ludzie są dla włosów, a nie włosy dla ludzi...Przecież to nie chodzi o to, żeby pielęgnować i zapuszczać włosy za wszelką cenę (ja na przykład nie uważam, że bardzo długie włosy są ładne, wystarczy taka długość, żeby tworzyć ładną ramę dla twarzy)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy wpis a morał dla mnie z niego taki, że wszystko róbmy z głową i znajdźmy złoty środek :)
    Kiedyś zostałam wręcz zlinczowana przez pewną "włosomaniaczkę" za polecanie szamponu z SLES na pierwszym miejscu w składzie. Nawet fakt posiadania 24 ziół i wspaniały rezultat po używaniu szamponu do niej nie przemawiał :P ( o dziwo szampon naprawdę działał mimo że na skórze był tylko przez 2 minuty)

    Także drogie Panie nie ma co popadać, ze skrajności w skrajność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej pochwal się od razu co to za szampon ;)
      Nigdy nie byłam przeciwniczką mocnych detergentów, u mnie najlepiej sprawdza się system trzech szamponów o różnej "mocy".

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.