Nie mam kompleksów (związanych z nieidealnym ciałem)

9/04/2014

Bardzo długo zastanawiałam się w ogóle nad publikacją tego posta - mam wrażenie że w naszym kraju kompleksy mieć po prostu wypada. Rzadko chyba spotyka się osoby, szczególnie kobiety, które są w stanie powiedzieć że akceptują i kochają swoje ciało w 100%. Dlaczego tak jest?

Naszła mnie refleksja na fali wrześniowych wątków na wielu różnych forach. W związku z rozpoczęciem roku szkolnego wiele dziewczyn zaczyna podwójnie odczuwać swoje kompleksy. Jednym przeszkadzają odrobinę za szerokie uda, inne wariują z powodu krzywego noska. Obserwując to zjawisko, dotarło do mnie że ja nie mam żadnych kompleksów.

Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak że uważam moje ciało za idealne, bo przecież mam lustro i obiektywnie widzę że takie nie jest. Po ciąży został mi przeorany rozstępami brzuch. Od 10 lat mam nadwagę, nawet otyłość już była. Jestem niska (160 cm) i przez duże piersi wyglądam totalnie nieproporcjonalnie. Ale to wszystko nie jest powodem żadnych kompleksów, rozstępy nie spędzają mi snu z powiek, nie płaczę nad lustrem, nie staram się maniakalnie ukryć żadnej części mojego ciała. Po prostu zdaję sobie sprawę z moich wad, ale staram się je zmienić i nie rozpaczam z ich powodu.

Jakim cudem udało mi się pokochać moje ciało, chociaż bardzo odbiega od ideału? Przede wszystkim - ponad 2 lata temu przekonałam się że jest zdolne do prawdziwego cudu - z dwóch niewidocznych gołym okiem komórek jest w stanie stworzyć nowego człowieka. Nie było nic - jest mały, pomarszczony i płaczący nowy ludź. Wiem, że pewnie uważacie to za banał, ale dla mnie to była naprawdę niesamowita sprawa, mimo tego że przecież wiem jak się rozmnażają ludzi ;) Co innego wiedzieć, co innego przekonać się że moje ciało również może stworzyć ludzia!

Do całkiem niedawna miałam za to inne kompleksy, te bardziej psychiczne. Ten blog jest dla mnie swoistą terapią i cieszę się że jest Was tyle. Na początku w żaden sposób nie publikowałam adresu mojego bloga, za to wytrwale pisałam. Teraz już mam coraz mniej wątpliwości, przecież nie piszę tylko i wyłącznie dla siebie (no bo kto pisze publicznego bloga dla siebie?). Każdy wpis to było zastanawianie się jak zostanie odebrany. Czy zauważycie jakieś błędy, skrytykujecie, napiszecie że nie mam racji? Na szczęście, wyleczyłam się już z tego. Mam swoje zdanie i będę go bronić, chyba że uda Ci się udowodnić że nie mam racji.

Macie kompleksy? Jak sobie z nimi radzicie? Co sądzicie o całej tej sprawie kompleksów związanych z ciałem?

Mogą również Cię zainteresować:

15 komentarze

  1. Wydaje mi się, że kompleksy to bardzo drażliwy temat, dotyczący większości dziewczyn, który niestety wolimy przemilczeć. Bardzo podziwiam Ciebie oraz inne kobiety za to, że potrafią zaakceptować się mimo jakiś drobnych niedoskonałości. Ja niestety nie mam tego szczęścia i od lat walczę sama ze sobą, by pokochać swoje ciało. I nie chodzi tu wcale o wagę, bo potrafię się zmotywować i osiągnąć wymarzona wagę, ale moją zmorą są rozstępy, które pojawiły się, bo zbyt szybko jako dziecko wystrzeliłam w górę. Wstydzę się wyjść w bikini, patrząc na blizny w lustrze nie jest mi łatwo uwierzyć, że to moje ciało, nie wspominając o ciągłym strachu, że druga połowa mogłaby tego nie zaakceptować. Dlatego tak bardzo Ciebie podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spora część osób ma rozstępy, to jest w sumie takie naturalne. Przecież one nie są efektem Twojego zaniedbania, dam sobie również rękę uciąć że wcale nie wyglądają tak źle jak Ty uważasz. A jeśli facet zwraca uwagę na takie rzeczy to albo jest totalnie idealny, bez żadnej blizny, rozstępu (bo faceci przecież również je mają) i niedoskonałości albo jest totalnym idiotą.

      Usuń
  2. Nie będę ukrywać tego że mam kompleksy. Szczególnie często pojawiają się gdy zaczynam porównywać się z innymi. Wiem, że to głupota bo każda z nas jest inna i na swój sposób piękna ale nie potrafię przestać, Może kiedyś w końcu wyzbędę się przekonania że wszyscy są lepsi ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wredne, ale spróbuj czasami się porównać w inny sposób, w taki żebyś w końcu zauważyła SWOJE zalety.

      Usuń
  3. Każdy z nas ma kompleksy, jedni je potrafią wyprzeć inni się na nich skupiają .
    Ja z natury jestem dość twardą osobą ( i nie nie chodzi mi o ubite ciało :D hihi ) , gdy komuś mówię że mam kompleksy to słyszę " Ty ? przecież Ty jesteś taka pewna siebie " . Baa, jestem, ale też mam kompleksy, jestem kluchą, ale nie ubolewam nad tym - przecież czasami się odchudzam ;D z różnym skutkiem, ale bardziej od uzniania w oczach obcych ludzi wolę zjeść dobre ciacho ;D
    W kompleksach najważniejsza jest akceptacja osób które kochamy, i nie ważne czy chodzi o krzywe nogi, krzywe zęby, duży tyłek czy kompleks niższości , jeżeli w oczach ukochanej osoby jesteśmy ideałami, to odbija się w bardzo pozytywny sposób na nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak trzymać Kobieto :) Oby jak najwięcej z nas potrafiło siebie doceniać, lubić i szanować. No i nie krytykować! Szkoda, że świat próbuje wmówić nam coś innego i sprowadzić nasze "ja" wyłącznie do urody i wyglądu zewnętrznego.

    Sama mam wiele kompleksów, ale o nich nie mówię i nie wskazuję ich palcem. Lubię o siebie dbać, ale chcę przede wszystkim cieszyć się życiem i z niego korzystać.

    Jak ktoś krytykuje siebie, że ma np. za mały/za duży/za krzywy biust czy jeszcze coś tam innego, powinien przejść się do szpitala i porozmawia z kobietami, które przeszły właśnie zabieg mastektomii :(

    Polubmy siebie, swoje ciała i życie, ponieważ to dary, które otrzymaliśmy od losu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z piersiami to też osobna sprawa. Zauważyłam że jest w porządku powiedzieć "kocham mój mały biust", za to mówiąc "kocham mój duży biust" spotykam się ze zgorszeniem i niezrozumieniem ;)

      O ile więcej byłoby szczęśliwych kobiet, gdybyśmy mniej przejmowały się zdaniem innych.

      Usuń
  5. Masz rozsądne podejście do życia i to mi się podoba, chciałabym też tak podchodzić do tej sprawy z kompleksami jak ty. Czasem dopadają mnie dni kiedy dosłownie płaczę i użalam się nad sobą a w innych odwrotnie czuje się pewna siebie. Blogowanie bardzo dużo mi pomogło w dążeniu do wiary w siebie, dzięki niemu wiem, że każda kobieta jest wyjątkowa, że jednym się podobam a innym nie a przede wszystkim - że wiele zależy ode mnie samej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właściwie co stoi na przeszkodzie, żebyś podeszła do sprawy tak jak ja? Z pewnością nie ma żadnych rzeczy, których nie mogłabyś zmienić żeby polubić siebie, bo kompleksy są przecież tylko i wyłącznie w naszej głowie ;)
      Założę się że w dniach kiedy czujesz się pewna siebie ludzie również oceniają Cię na ładniejszą/inteligentniejsza niż w dniach kiedy się nad sobą użalasz. Zauważyłam że to jak się oceniamy ma gigantyczny wpływ na to, jak oceniają nas inni.

      Usuń
  6. Moim kompleksem jest mój nos. Naprawdę wszyscy mi mówią, że jest ok, że nic mu nie brakuje,a ja na każdym zdjęciu pierwsze co widzę to nos;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że przez dłuższy czas miałam podobnie? Też z nosem, jest wielki i jakiś taki niekształtny. Ale.. nie ma ludzi idealnych ;)

      Usuń
  7. Ojj...kompleksy. Żyję z nimi już od podstawówki a i tak nie mam siły się zmienić, no cóż zrobić. Ciężko się zaakceptować gdy dziewczyny w moim przedziale wiekowym za wszelką cenę dążą do posiadania przerwy między udami i idealnie płaskiego brzucha...Ja z moją figurą gruszki i dołem niczym Kim Kardashian ( moja mama nazwała tak moją dolną część) wyglądam komicznie! Ile ja się wstydu najadłam jak w szatni na wf dziewczyny narzekały jakie to one grube bla bla...raz się nawet zdarzyło, że któraś na pocieszenie szepnęła do drugiej, że nie musi się przecież przejmować niech spojrzy na mnie. Ehh, ale się rozpisałam! Może troszkę niepotrzebnie, ale tak mnie naszło. Blog dla mnie też jest coś w formie terapii :) Każdy miły komentarz przyprawia mnie o uśmiech na twarzy i myślę sobie wtedy "może nie jestem taka beznadziejna" :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam dziecka a i tak uważam, że moje ciało jest wspaniałe, bo się samo regeneruje a moje duże uda zanoszą mnie baaardzo daleko. Super, że nie jestem sama, już się bałam, że to już narcyzm z mojej strony :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę zawsze osobą co mają takie podejście do siebie. Ja nie wiem czy kiedykolwiek zaakceptuje swoje wady.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń