,

Tydzień w zdjęciach - relacja z Woodstocku

8/04/2014

Wróciłam! Już wczoraj byłam w domu, jednak zupełnie nie miałam siły napisać Wam czegokolwiek. Niestety PKP zawiodło i dotarłam do domu totalnie wymęczona, przegrzana i zła. Na szczęście wspaniale się składa, że dzisiaj jest poniedziałek, czyli kolej na tradycyjny już tydzień w zdjęciach, a to przecież wspaniała okazja, żeby pokazać Wam kilka zdjęć. Niestety są one słabej jakości, bo bałam się brać ze sobą lustrzankę, więc pojechał ze mną stary aparat cyfrowy, który już ledwo daje radę robić zdjęcia.
 Dotarliśmy dzień przed, niestety pierwszego wieczoru padało i spędziliśmy większość tego czasu w namiocie - co za szczęście że nie przeciekał!
 Pierwszego dnia właściwego Woodstocku od rana kręciłam się długo po górce ASP i nawet udało mi się załapać na kilka warsztatów, które okazały się być dla mnie bardzo ważne - ale o tym później.
 W trakcie oficjalnego rozpoczęcia niestety siedziałam w namiocie - ale dzięki temu miałam wspaniały widok na pokaz lotniczy.

 Później dużo się kręciliśmy razem, poznawaliśmy wspaniałych ludzi i po prostu świetnie się bawiliśmy.
 Niestety w związku z panującą temperaturą jakikolwiek makijaż wchodził w grę dopiero wieczorem, kiedy zaczynało się ochładzać.
 Udało nam się rozbić w bardzo fajnym miejscu - między kranami i gastronomią, na dodatek toi-toie były bardzo blisko.
 I takie atrakcje również były.
 Kiedy robiło się ciemno, festiwal świateł i tłumy przewalających się ludzi robiły spektakularne wrażenie!
 Oczywiście grzybka też musiałam zaliczyć ;)
 Pamiątka ze spotkania na ASP dotyczącego organizowania eventów - bardzo dużo wyniosłam z tych warsztatów i planuję to w najbliższym czasie wykorzystać!
 I niestety wszystko co dobre, kończy się szybko. Robiąc to zdjęcie nie spodziewałam się że za chwilę będzie masakra. PKP dało dupy - wymyślili że nie będą dopuszczać do przepełniania pociągów - w ten sposób większość wyjeżdżających była prawie pusta, bo wpuszczali do nich tylko określoną ilość osób. W ten sposób nie udało nam się załapać na jedyny bezpośredni pociąg do domu tego dnia. Musieliśmy przez godzinę stać w pełnym słońcu w takim tłumie że nie dało się oddychać i ludzie padali jak muchy, w końcu trzeba było walczyć żeby dostać się do pociągu do Poznania i już w Poznaniu szukać połączenia do domu. Kiedy już udało nam się dostać do Poznania to okazało się że Kostrzyn w ogóle nie dał im żadnej informacji że na dworcu znajdzie się dziki tłum ludzi ze specjalnymi biletami szukających połączeń dalej. Mimo tego że na pociąg z Poznania czekaliśmy dwie godziny to nikt nie pomyślał, żeby dostawić wagony, czy dodatkowy pociąg i wszyscy woodstockowicze ruszyli na normalny, dość krótki pociąg z normalnymi pasażerami - bo to była jedyna szansa żeby dostać się do domu nie dokupując bilety - PKP odmówiło przepisania nam biletów na jakikolwiek inny pociąg mimo tego, że to nie była nasza wina, że nie udało nam się wsiąść do bezpośredniego, specjalnego pociągu.
I po raz kolejny - niezapomniana podróż pociągiem, w masakrycznym upale - ale wszyscy cieszyli się że w ogóle jadą!
A absolutnie najprzyjemniejszą rzeczą, która wydarzyła się przez te kilka dni była własna łazienka już po powrocie i własny, ciepły, wygodny prysznic.
Spędziłam kilka wspaniałych dni, takie przeżycia są niezapomniane. Mimo zmęczenia i czasowych niewygód, mam nadzieję, że uda mi się pojechać również za rok!

Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. bardzo chętnie wybrałabym się na tą imprezę,ale właśnie martwię się o te panujące tam niewygody tj spanie,toaleta..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można wybrać toi-camp, czyli płatną część pola namiotowego. Są tam normalne prysznice, czyste toalety, większy spokój, plac zabaw dla dzieci. Wiem że niektórzy korzystają również z opcji wynajmu pokoju za terenem festiwalu - to też jakiś sposób.
      Ja większość wakacji spędziłam w namiotach, nie przeszkadzają mi więc takie warunki ;)

      Usuń
  2. Wybrałabym się na taką impreze :)
    najważniejsze, że dobrze się bawiłaś

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna fotorelacja ! :)) Ale takie imprezy chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wiele moich znajomych było tam w tym roku i też są zachwyceni, a PKP jak to PKP na wiele nie można liczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. I nawet jednego ptaka udało Ci się uwiecznić na foto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie ;) Tam tyle lata na wolności że nawet nie zwróciłam uwagi ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń