Polecany post

Niedziela dla włosów (3) - Kogel-mogel!

Kilka osób już wspominało mi o cudownym działaniu maski drożdżowej na ich włosy. Kilka dni temu postanowiłam to przetestować, okazało się, że skład maski jaki zrobiłam nie podpasował moim włosom. Pierwsza taka mieszanka składała się z: drożdży, oleju rzepakowego, kakao, jajka, cytryny, gliceryny, pantelolu i odżywki Argan. Dawno moje włosy nie wyglądały tak źle ;) Niedociążone, suche, szorstkie. Stwierdziłam że robię coś źle, moje podejrzenie padło na półprodukty - może to ich wina? Dzisiaj postanowiłam więc przetestować uproszczony skład mojej maseczki drożdżowej.
Żółtko, drożdże, cytryna, kakao. Efekt - nadal tragiczny! Myślę że winowajcą będzie tutaj jajko - bo możecie wierzyć lub nie, jeszcze nigdy nie używałam domowych maseczek z udziałem tego składnika. Jedyna inna opcja to drożdże - bo ich również nie używałam, ale nie posądzam ich o aż taki efekt. Kakao i cytryna były już przetestowane i one nie pogarszają stanu moich włosów.
Po zmyciu maseczki drożdżowej umyłam włosy szamponem Yves Rocher, moim ulubionym, czyli stymulującym przeciw wypadaniu włosów i nałożyłam jaśminowego Kallosa, którego potrzymałam pod folią 5 minut. Po upływie tego czasu spłukałam je chłodną wodą i pozwoliłam wyschnąć naturalnie.
Widzicie różnice w kolorze farbowańców?

Nawet sobie nie wyobrażacie jak się nagimanstykowałam, żeby zrobić dla Was zdjęcie doskonale obrazujące, co jest nie tak z moimi włosami po takiej pielęgnacji. Widać końce podrośniętych baby-hair, które się wywijają na wszystkie strony jak zużyta miotełka. Skończyło mi się serum silikonowe, a nic tak dobrze nie było w stanie wygładzić takich końców. 

Zdjęcie w pełnym słońcu, pokazujący masę pojedynczych, odstających włosów. 
Na noc nałożę oliwę nagietkową, mam nadzieję, że pomoże to je ogarnąć i następna maseczka drożdżowa nie będzie już zawierała jajek. 

A Wy co dzisiaj zrobiłyście dla swoich włosów?

Komentarze

  1. Też tak miałam z maseczkami domowej roboty :). Niestety, tutaj najlepsza metoda to "metoda prób i błędów", robimy dopóki nie znajdziemy tego najlepszego/optymalnego dla nas składu :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Też podejrzewałabym jajko. Nie przepadam za domowymi maseczkami, choć kusi mnie taka drożdżowa. Obawiam się jednak, że natychmiast bym zgłodniała, kocham zapach świeżych drożdży :D
    Czym jest oliwa nagietkowa? To macerat z nagietka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) W mini ogródku mam masę nagietka i postanowiłam go wykorzystać ;)
      Nie lubię drożdży od czasu prób ich picia, niestety mój żołądek się buntuje, nawet jeśli są porządnie zamordowane.

      Usuń
  3. Ja nie robię domowych maseczek, kiedyś miałam taką fazę, ale jak zaczęłam je stostować i widziałam same złe strony ich to przestałam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez mam czesto taki problem z wlosami. U mnie najgorzej dzialal zwykly szampon z sls, moze u Ciebie delikatniejszy tez by sie calkiem niezle sprawdzil? Jednak jak dodaje jajko to tez efekt bywa rozny. A moze miod pomorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy dobrze tolerują szampony z SLS, a szampon, którego użyłam nie ma SLS tylko ALS, który działa cudownie na nie. Delikatniejsze nie sprawdzają się w ogóle, używam sporo silikonów w pielęgnacji i ciężkich olei, dlatego uważam że potrzebuje porządnego szamponu. No ale zwykle moje włosy nie wyglądają tak źle, więc jestem pewna że to nie wina szamponu. Pozostaje jedynie pytanie - drożdże czy jajko ;) Miodu nie próbowałam, chociaż się przymierzam. Boję się że moim włosom nie podpasuje i co ja potem zrobię ze słoiczkiem miodu?

      Usuń
  5. Bardziej stawiałabym na jajko - u mnie efekt bardzo podobny, włosy są sztywne, szorstkie i puszą się jak szalone. Po drożdżach takiego efektu nie zaobserwowałam. Spróbuj zrobić maskę drożdżową bez dodatku jajka (polecam na skórę głowy, włoski są fajnie odbite od nasady), ew. jajko+coś innego, żeby się upewnić czy to ono jest winowajcą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też myślę, że to wina jajka. Ja maseczkę drożdżową robiłam z jogurtem, olejkiem, ulubioną maską, no i drożdżami.

    OdpowiedzUsuń
  7. :O wyglada jka budyn czekoladowy:D ahh ostatnio wszystko kojarzy mi sie z jedzeniem. Co zrobiłam dzis dla swojej czupryny? Umyłam, nałożyłam maskę, spłukałam i zostawiłam włosie me zacne do wyschnięcia:D Bogato:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim zdaniem też zawiniło jajko. Sama nie mogę się przekonać do jego zastosowania ale czytałam wiele opinii, które narzekały właśnie na taki problem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdy nie używałam do włosów specyfików domowej roboty, zawsze stawiam na te gotowe ;) Szkoda, że tym razem maska tak Ci nie posłużyła :/

    OdpowiedzUsuń
  10. włoski odwdzięczyły się blaskiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Popróbuj może osobno? Samo jajko, albo same drożdże, żeby poznać potrzeby włosów? I większośćwłosów woli żółtko z dodatkiem oliwy/oleju, nie solo, żeby nie było właśnie efektu o jakim z piszesz. Drożdże rozpaciane z wodą stosuję czasem na skórę głowy, włosy na długości mi trochę jakby wysuszają, ale to tylko do najbliższego mycia.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.