Polecany post

Pilnik elektroniczny z Biedronki - hit czy kit?

Kiedy zobaczyłam gazetkę z Biedronki z pilnikiem elektrycznym za 20 zł miałam bardzo duże wątpliwości. Niby ścieranie czymś takim powinno być dla mnie lepsze niż zwykły pumeks, z drugiej strony czytałam bardzo dużo negatywnych, a przynajmniej mieszanych opinii o takich urządzeniach. Z bardzo dużymi wątpliwościami stwierdziłam że jednak spróbuje. Chcecie się dowiedzieć jakie są moje wrażenia?
 Produkt był dostępny tylko przez chwilkę - zwinęłam ostatni egzemplarz w sklepie i nie udało mi się znaleźć kolejnego w żadnej Biedronce w mojej okolicy. Taki zestaw kosztował, jak już pisałam 20 zł i wątpię żeby pojawił się ponownie, ale widziałam podobne, np. w Rossmanie. Mimo bardzo niskiej ceny wykonanie jest bardzo porządne, nie sprawia wrażenia tandety, a plastik jest gruby i ciężki. Urządzenie chodzi na dwie baterie, które są dołączone do zestawu.

Zaczęłam oczywiście od czytania instrukcji, na tej stronie znajdziemy najważniejsze wskazówki dotyczące stosowania elektronicznego pilnika. Z najważniejszych: nie wolno używać urządzenia w jednym miejscu dłużej niż 3 sekundy, stosujemy tylko na skórze stóp, nie powinien być stosowany w wypadku cukrzycy czy problemów z krążeniem krwi. 

Pierwsze wrażenie? 

Niestety bardzo się rozczarowałam. Przy minimalnym nacisku urządzenie się zatrzymywało, a sama siła ścierania pozostawiała wiele do życzenia. Powierzchowne ogarnięcie stóp zajęło mi godzinę, jedyny plus był taki że posmarowane na noc kremem zaskoczyły mnie rano miękkością - a zwykle po potraktowaniu ich pumeksem i posmarowaniu na noc, rano były już twarde jak skała.
Po lewej nakładka nowa, po prawej używana bardzo intensywnie przez dwa tygodnie.

Drugie wrażenie?

Następnego dnia baterie się wyczerpały. Wymieniłam baterie z zestawu na świeżo naładowane akumulatorki i to było najlepsze co mogłam zrobić. Na świeżutkich bateriach urządzenie cudownie śmiga, bez problemu usuwając kolejne warstwy zbędnego naskórka. Wokół pracującego urządzenia unosi się chmurka pyłu powstałego z ścieranego właśnie naskórka, ja radzę sobie z nią tak, że podkładam sobie wilgotny ręcznik, na którym wszystko zostaje.
Największa wada elektronicznego pilnika? Niestety nie mamy możliwości podłączenia go bezpośrednio do prądu, a urządzenie jest bardzo energożerne - komplet baterii wystarcza na dwa użycia, później moc urządzenia słabnie. Z tego powodu polecam tego typu urządzenia osobom posiadającym w domu akumulatorki, w innym przypadku koszt baterii do zasilania może być bardzo duży.
Największa zaleta? Starta skóra nie odrasta błyskawicznie tak jak dzieje się to po użyciu pumeksu. Stopy znacznie dłużej pozostają gładkie i miękkie.


AKTUALIZACJA 6 czerwca 2015

Pilniki elektryczne pojawiły się ponownie w ofercie Biedronki, tym razem droższe o 5 zł. Strasznie się ucieszyłam, szczególnie że okazało się że można również dokupić osobno same nakładki ścierające. Przez ten praktycznie rok kiedy używałam pilnika, dołączone do kompletu nakładki już nie dawały rady, mimo tego że sam pilnik działa bez zarzutu. 

Co mogę powiedzieć Wam więcej po roku używania tego pilnika? Serdecznie polecam!

Komentarze

  1. Jednak opłaciło się kupić ?
    Może zmiana diety , lekka i będzie wtedy lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie że się u Ciebie spisał ! Troszkę teraz żałuję że się nie zaopatrzyłam w niego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie zauwazyłam niestety u siebie w okolicy w biedrze tego urządzenia, a szkoda bo w rossmannie takie urzadzenie kosztuje duzo wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie udało mi się go kupić :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm.... to samo mam z pilnikiem do paznokci z katalogu. Po wymianie baterii jest luks, a tak to lekko docisnę i urządzenie staje...
    Ja jestem złym leniem i nigdy o nogi mi się nie chce dbać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie żałuję, że nie udało mi się kupić.. Baterie i ich szybkie wyczerpanie jakoś można przeboleć, skoro likwiduje spory problem, aczkolwiek zastanawia mnie sprawa wymiennej rolki - no bo gdzie je później dokupić? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie można, ale biorąc pod uwagę cenę urządzenia... nie widzę w tym problemu ;)

      Usuń
  7. Miałam na niego ochotę, ale zrezygnowałam - tak jak @Malenka zwróciłam uwagę na brak możliwości dokupienia dodatkowej rolki w przyszłości. Trudno, pomacham pilnikiem "analogowym" :p

    OdpowiedzUsuń
  8. To fajna alternatywa dla pilnika Scholla, szkoda, że nie udało mi się na niego trafić w sklepie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ze swojej strony bym polecała ci nie stosowanie pumeksu, a przerzucenie się na pedicure taki, jak wykonuje np. Nissiax83, podrzucam ci link https://www.youtube.com/watch?v=NERl7GoH84g

    Pumeks szarpie skórę i nie wygładza jej powierzchni. Sama mam, a raczej miałam spory problem ze stopami i bardzo pomogło mi przerzucenie się na tak wykonywany pedicure jak w filmiku. Zmodyfikowałam go nieco i gdy mam bardzo narośniętą skórę, najpierw usuwam ją tarką z Rossmanna http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=24431 a następnie całość wygładzam pilnikiem, też z Rossa http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=26075&recenzja=929385#r929385

    Później smaruję stopy kremem Fuswohl z 10% mocznika, pedicure powtarzam co póltorej- dwa tygodnie i jestem naprawdę zadowolona, stopy są o wiele ładniejsze i delikatniejsze niż kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykonywałam ten zabieg mniej więcej tak jak na filmiku i dawał u mnie efekt znikomy. Najlepszy efekt uzyskuje właśnie tym elektrycznym pilnikiem - skóra jest gładka i miękka. 10% mocznika nie robi najmniejszego wrażenia na moich stopach, o efekcie mogę rozmawiać dopiero przy 30% ;)
      Ale dziękuje za rady :)

      Usuń
  10. wkłady można kupić w Łuczniku, abo Auchan ma na stanie cały rok - dwie rolki za ok. 14zł, pasuja bo to ten sam moment co Beauty Line

    OdpowiedzUsuń
  11. własnie wczoraj ZDECHŁ i nadaje sie do śmietnika bo paragon tez tam został

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.