Polecany post

5 etapów odcięcia od internetu

Jak pewnie zauważyliście, zniknęłam na prawie cały tydzień - nie dopadło mnie lenistwo, a awaria internetu - po raz kolejny i po raz kolejny kilkudniowa - to jest bardzo uciążliwe i lekko wariuje wtedy. Na swoje usprawiedliwienie - nie mam żadnego innego sposobu spędzania wolnego czasu, więc taka awaria jest dla mnie wyjątkowo dotkliwa. Chciałam Wam przybliżyć to co przechodziłam, czyli 5 etapów odcięcia od internetu:


ZAPRZECZENIE 

Czekasz kilka godzin mając nadzieję na chwilową awarię, która zaraz minie. Sprawdzasz czy to na pewno nie jest wina komputera, bo przecież to niemożliwe żeby ZNOWU trafiła Ci się taka awaria. Problemy są chwilowe, zaraz powinny minąć i spokojnie będziesz mogła sprawdzić pocztę, bo przecież zaraz internet wróci. Zaczynasz nerwowo krążyć wokół modemu, czekając aż ta najważniejsza dioda się zapali, przecież to niemożliwe żeby awaria trwała aż kilka dni, tak jak ostatnio. 


ZŁOŚĆ 

Konsultant na linii potrafi powiedzieć Ci tylko, że znowu wystąpiła AWARIA i on nie wie ile może potrwać jej naprawa. Masz ochotę udusić go przez tą słuchawkę, mimo tego że wiesz że to w żaden sposób nie przyśpieszy naprawy. Dzwonisz kilka razy dziennie, żeby posłuchać komunikatu beznamiętnie wypowiadanego przez automat. Boisz się myć naczynia, żeby nie potłuc ich ze złości. Parzysz piąty z kolei kubek melissy i bardzo starasz się nie pokłócić z życiowym partnerem, ani nie wyżywać się na dziecku ale słabo Ci to wychodzi. 

 TARGOWANIE SIĘ 

Myślisz, że robienie czegoś sprawi że internet wróci. Zaczynasz piec, gotować, sprzątać i robić te wszystkie rzeczy na które zwykle nie masz czasu w durnej nadziei że to przyśpieszy przywrócenie Twojej łączności ze światem. Niestety, co chwila okazuje się, że potrzebujesz sprawdzić coś w internecie, zapomniałaś przepisu czy musisz sprawdzić pogodę. Twoje mieszkanie lśni i nie znajdziesz w nim ani odrobiny kurzu. Po skończeniu każdej czynności zerkasz na modem, mając dziwną nadzieję, że "zapracowałaś" już na internet. 

DEPRESJA 

 Nie wiesz co się dzieje na świecie ani w twoim najbliższym otoczeniu. Może wybuchła wojna, a Ty nic nie wiesz, bo jesteś odcięta od świata. W tym momencie zaczynasz żałować decyzji o nie posiadaniu telewizora. Myślisz o swoim blogu i zastanawiasz się czy nie dzieje się na nim nic ważnego. Nie wiesz co ze sobą zrobić i nagle okazuje się że masz zaskakująco dużo niewykorzystanego czasu, ale wszystko co przychodzi Ci na myśl wymaga dostępu do internetu. W końcu lądujesz leżąc w łóżku, popijając miętę i gapiąc się w sufit. 

 AKCEPTACJA 

Wiesz już że nic Ci pomoże, jedyne co możesz zrobić to postarać sobie jakoś zapełnić czas do powrotu internetu. Z nudów zaczynasz się objadać, dużo spacerujesz. Sprawdzasz czy sufit jest czysty. Prasujesz ubrania i szorujesz piekarnik. Obiecujesz sobie sprawdzić oferty innych dostawców internetu w Twoim regionie, kiedy tylko naprawią awarię i postanawiasz w końcu zmienić dostawcę!

Komentarze

  1. Miałam podobną sytuację jak się wprowadzałam na stancję :D I musiałyśmy czekać nie 5 dni a prawie 3 tygodnie na założenie neta :D Istne piekło:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Awaria internetu to dla mnie może nie jest armagedon, ale sytuacja bardzo uciążliwa. Nie mówią tutaj o czystej rozrywce i bezproduktywnym przeglądaniu stron maści wszelkiej. Mówię tutaj głównie o pracy, która w przewadze wymaga dostępu do sieci. Tak więc bez internetu ani prywaty ani pracy nie ogarnę, a potem tyły trzeba ogarniać.

    OdpowiedzUsuń
  3. ..."postanawiasz w końcu zmienić dostawcę!" ale szybko o tym zapominasz gdy tylko wraca Internet pochłonięta czytaniem nowych postów w świecie blogosfery, sprawdzaniem poczty itp. i tak kółko się toczy - skąd ja to znam ;D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. sytuacja uciążliwa i to bardzo! Znam ten ból!

    OdpowiedzUsuń
  5. coś wiem o braku internetu....
    niestety w tym momencie nawet chwila jego braku jest dla mnie katorgą ;)
    witamy w XXI wieku gdzie komputer odgrywa ważną rolę w życiu człowieka ..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.