Polecany post

Bieganie cz. II - czemu mi nie idzie?

Tak jak Wam obiecałam poprzednio, dzisiaj postaram się przybliżyć problemy z którymi zmagam się próbując poprawić moją kondycje. Wydaje się, że bieganie jest proste i przyjemne i właściwie nie wymaga żadnych nakładów finansowych ani specjalnych przygotowań. Jak sprawdziłam na własnej skórze - nic bardziej mylnego. Bieganie wymaga masy przygotowań i akcesoriów, inaczej można się błyskawicznie zniechęcić. Nie będę już przedłużać, oto moja lista rzeczy, które wkurzają mnie i przeszkadzają:

Brak odpowiedniej trasy

Jak można było wywnioskować z mojego poprzedniego posta - biegam jak słoń, co chwila przerywam i zaczynam maszerować, żeby uspokoić oddech i mam wrażenie że muszę wyglądać bardzo śmiesznie. Z tego powodu nie uśmiecha mi się biegać tam gdzie ktokolwiek może mnie zobaczyć. Szczególnie, że w okolicy nie widziałam żadnych biegających ludzi, a jeśli już to są szczupli, wysportowani i biegając nie wydają dźwięków jakby cierpieli na zaawansowane stadium gruźlicy. Jedyna sensowna trasa w pobliżu mnie jest asfaltową drogą - a to podobno źle robi na kolana, a moje są już w opłakanym stanie.

Brak odpowiedniego stanika

Jak pewnie zauważyłyście "mam czym oddychać" i przy próbie jakichkolwiek ćwiczeń moje piersi właściwie robią co chcą. Boję się, że kiedyś stracę zęby albo złamie sobie nos. A znalezienie odpowiedniego sportowego stanika w moim rozmiarze graniczy z cudem - a przynajmniej takiego w rozsądnym zakresie cenowym. Problem na szczęście został wyeliminowany, jak możecie poczytać tutaj, wyposażyłam się już w odpowiednie staniki. 

Brak Endomondo

Mój telefon to prehistoryczna (no prawie) Avila, która do tej pory uwielbiałam. Telefon, którego bateria trzymała do 3 tygodni i miał wszystko, czego wymagałam od takich sprzętów - dzwonienie, pisanie smsów i możliwość ustawienia alarmów. Ja lubię wyzwania, lubię patrzeć na cyferki i wykresy - a biegając bez żadnej aplikacji mierzącej czas czy dystans czuję się nieswojo. Na szczęście udało mi się już załatwić lepszy telefon i brak Endomondo przestał mi przeszkadzać. Oczywiście nie planuje nigdzie publikować moich "wyników", nie uważacie że trochę byłoby wstyd opublikować "przebiegła 500 m w czasie 5 min"?

Moje płuca

To znaczy, one właściwie mi się tylko odpłacają. Jako dziecko miałam astmę, spirometria robiona ok. 7 lat temu wykazała wydolność płuc na poziomie 60%... i tego samego dnia zaczęłam palić papierosy i paliłam je przez długie lata. Nie chcę wiedzieć jak teraz przedstawia się stan moich płuc - zapewne tragicznie. Wiem, że byłam strasznie głupia i nieodpowiedzialna ale nie jestem w stanie tego już zmienić, muszę z tym żyć - teraz za każdym razem jak biegnę płuca palą żywym ogniem i po pierwszych 10 metrach ledwo jestem w stanie złapać oddech - czeka mnie nad tym dużo pracy.

Moje nogi

Mogłoby się wydawać, że bieganie jest naturalne i nie ma tutaj czego się uczyć - po prostu biegniemy. Otóż moje nogi jeszcze o tym nie wiedzą - latają na wszystkie strony, zwłaszcza, że staram się biegać w miarę miękko, bo boję się urazu kolana.

Szukanie wymówek

Ostatnio to bieganie coś mi strasznie słabo idzie. Najpierw byłam bardzo zajęta wieczorami, później było zimno, więc mi się nie chciało. Kiedy stwierdziłam, że wracam do biegania, popsuły mi się soczewki, w okularach biegać niewygodnie a bez jestem totalnie ślepa. Albo deszcz pada. Albo mnie coś boli.
Chyba pora skończyć z absurdalnymi wymówkami?

Komentarze

  1. Kochana, pocieszę Cię - mimo że nigdy nie paliłam, jak zaczynałam biegać dyszałam, jak stara lokomotywa, a przebiegnięcie kilometra to był wyczyn niczym wejście na Mt. Everest. Co do samego biegu, to ja osobiście biegam strasznie koślawo - mam wrażenie, że nogi swoje, a głowa swoje - mózg mówi: "dalej", a nogi: "ugryź się" :D I mimo, że idzie mi coraz lepiej, to najlepiej się czuję, gdy nie ma w pobliżu innych osób, a jak nie daj boże ktoś za mną biegnie, to od razu przechodzę do marszu, żeby mnie delikwent wyprzedził - po co ma oglądać moje koślawo-nożne podrygi. :D
    Jakby nie było to i za Ciebie i za siebie trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też staram sie przejść do marszu jak widzę kogoś w okolicy ;)

      Usuń
  2. Może pomyśl o jedzeniu i piciu które poszerza oskrzela? ja również mam astmę i jeszcze w listopadzie spirometria była na poziomie 60-70%, uparłam się że sterydów brać nie będę i nie biorę a robione miesiąc temu pomiary wykazały 96%. Mi pomogła zwiększona świadomość tego co jem i piję, bardzo dużo informacji zaczerpnęłam z bloga aniamaluje.com. Również biegam i moje początki wyglądały identycznie jak u Ciebie, także się nie podłamuj tylko do roboty i zobaczysz poprawę bardzo szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie naciskaj za bardzo na siebie. Dla mnie bieganie jest przede wszystkim psychologiczne. Cieszę się, że mam w życiu coś, co robię regularnie. Że daję radę. Czasem mi się nie chce i zostaję w domu. Mogę, świat się nie zawala. Bieganie jest dla mnie na tyle ważne mentalnie że wiem, że jak odpuszcze poniedziałek, w środę już mi się samo zachce.

    Przede wszystkim! Nie wiem czy znasz. Jeśli nie, polecam najbardziej jak się da: program Couch to 5 K. Darmowe podcasty ze strony http://www.nhs.uk/Livewell/c25k/Pages/couch-to-5k-plan.aspx

    Po pierwszym biegu w lutym 2013 myślałam, że biegnięcie 5 km bez przerwy jest nie do zrobienia. To nie dla mnie, to dla tych wszystkich super dziewczyn co ćwiczą codziennie i odżywiają sie nie wiadomo jak i co tam jeszcze. Tego normalni ludzie nie robią. W drugim tygodniu czy trzecim, jak serie biegów zwiększyły się do 3 minut nie mogłam się doczekać aż lektorka powie że już przerwa na marsz, myślałam, że coś się zacięło w nagraniu, ileż można biec. Byłam tak zmęczona 3 minutami biegu, że było mi słabo. Prawda, że biegałam wtedy za szybko ale jednak. Później nastąpił przełom i zaczęłam biegać w sensie serio biegać. Niektóre tygodnie powtarzałam jeśli było mi ciężko. Zaczęłam zauważać co lubię a co nie, pogodę, trasy, wiem co mnie boli, kiedy i gdzie.

    Biegam w adidasach które mają z osiem lat, spodenkach które podwędziłam bratu w gimnazjum i bluzce która mogłaby być tuniką, na szerokość wejdą w nią cztery osoby. I to nie ma znaczenia. Załóż się, że większość osób które mijasz albo sama biega i wie o co chodzi albo zazdrości Ci, że potrafisz się ruszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za stronę, właśnie ściągam ;)

      "Załóż się, że większość osób które mijasz albo sama biega i wie o co chodzi albo zazdrości Ci, że potrafisz się ruszyć."
      Chciałabym, jednak moje miasto i okolica są "specyficzne" niestety...

      Usuń
  4. Hm, to ja mam problem tylko z tą aplikacją, bo też fajniej byłoby to mieć przed oczami, sama nie jestem w stanie ocenić z jaką prędkością biegnę czy ile km przebiegłam. :<

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od jakiegoś czasu myślę o tym żeby zacząć biegać. Czytając ten blog i komentarze jestem pozytywnie zmotywowana i świadoma czego chcę :) Kiedyś biegałam z muzyką w uszach ale może ta aplikacja będzie bardziej motywująca...hmm Zobaczymy :) Trzymajcie kciuki za mnie, a ja trzymam za Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie lubię biegać, więc nawet się za to nie zabieram. Dla mnie numerem jeden są spacery i wycieczki górskie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym czytała o sobie, może nie ze wszystkimi kwestiami moge sie utożsamiać ale niestety z większością, zwłaszcza ostatnia:D:P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.