Bieganie cz. I - czemu nie zaczęłam wcześniej?

4/05/2014

Nie chwaliłam się Wam tutaj za bardzo wcześniej, ale próbuje zacząć biegać. Jeśli śledzicie mnie już od jakiegoś czasu i czytałyście moje postanowienia noworoczne, wiecie już pewnie że jednym z nich była chociaż próba biegania. Oczywiście taka uczciwa, a nie że przejdę się raz pobiegać, stwierdzę że zmęczyłam się i próbę uznam za zaliczoną. Plan jest taki, że będę walczyć i wygram albo ja albo moje ciało.
Jeśli właśnie przeczytałyście pierwszy akapit i zastanawiacie się czemu robię z tego takie wielkie halo, bo przecież bieganie to nic takiego i prawie każdy jest w stanie przebiec się bez większego wysiłku, to już wam mówię.
Większość "normalnych" dorosłych osób pewnie biegała ostatnio na wf-ie w szkole. Jednym szło lepiej, innym gorzej, jedni uwielbiali ten "przedmiot" inni nienawidzili. A ja przez prawie całe życie miałam zwolnienie lekarskie z zajęć wychowania fizycznego. Oczywiście to zwolnienie nie było w żaden sposób naciągane, po prostu zdrowie nie pozwalało mi ćwiczyć - astma, siadające stawy i masa innych atrakcji.
Zdarzały się oczywiście takie miesiące w czasie których zwolnienie się kończyło i mogłam ćwiczyć. Przez ten czas bardzo długiego braku aktywności fizycznej zdążyłam się spaść jak świnia, a na domiar złego wyrosły mi duże piersi, które nijak nie chciały się upchnąć w bazarowe staniki w rozmiarach maksymalnych 85C. Oczywiście taki stanik nie dawał najmniejszego podtrzymania dla mojego biustu, więc próbując biegać czy ćwiczyć stanowiłam niezłe widowisko dla pozostałych ćwiczących na sali - nie wspominając o tym, że pozbawiona jakiejkolwiek aktywności fizycznej byłam strasznie niezdarna. Każda lekcja wychowania fizycznego była dla mnie jak łatwo się domyślić prawdziwym koszmarem.
Moje fizyczne dolegliwości również nie pomagały - w wieku 9 lat przeszłam zapalenie stawów, z początku nieleczone, które doprowadziło do tego że moje stawy, szczególnie biodra i kolana są w opłakanym stanie. Kilka lat później, jako konsekwencje licznych alergii zaliczyłam astmę, która uspokoiła się dopiero po wejściu w pełnoletność, ale moja wydolność oddechowa leży i kwiczy. 
Podjęcie decyzji o próbie biegania nie było dla mnie więc łatwym zadaniem - a myślałam nad tym jeszcze w zeszłym roku. Wzięłam jednak pod uwagę moją wagę i problemy ze stawami i odpuściłam. W tym roku jestem lżejsza i mam nadzieję, że nie zrobię sobie krzywdy. Jak do tej pory - biegałam tylko kilka razy, mimo tego że podchodzę do tematu bardzo ostrożnie, każdy taki wypad kończę zmęczona i spocona jakbym przebiegła maraton. Nie umiem kontrolować oddechu, nie umiem w ogóle biegać - nogi mi się plączą i latają jak chcą.
No to teraz już wiecie, czemu to tak przeżywam - a za tydzień postaram się wam opisać jakie są moje główne problemy na samym początku - zapewniam że będzie ciekawie.

Mogą również Cię zainteresować:

15 komentarze

  1. Trzymam kciuki za Ciebie, na pewno dasz radę ! :) ja rónież mam astmę i właśnie poprzez bieganie, pływanie oraz odpowiednie jedzenie mam płuca wydolniejsze od niejednej zdrowej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja astmy jako takiej już nie mam, ale ostatnio robiona spirometria pokazała wydajność płuc na poziomie 60%... i to było zanim zaczęłam palić (teraz już nie palę), więc pewnie jeszcze gorzej jest. Nie mam ataków, nie biorę leków (cudnie się po nich tyło) jest tylko problem właśnie z wydolnością.

      Usuń
  2. Nie chcę Cię zniechęcać, ale przy nadwadze i chorych stawach naprawdę powinnaś porządnie przemyśleć, czy powinnaś biegać. Może porozmawiaj z lekarzem? O wiele zdrowszy jest nordic walking, chociaż już nie tak modny, jak teraz bieganie.
    Malwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co modne to raczej mało mnie obchodzi, do biegania zachęciło mnie wyłącznie to, że nie trzeba nie wiadomo jakich zakupów robić żeby biegać i nie trzeba się do niczego zobowiązywać jak na przykład na siłowni. Na pewno nie będę robić nic przeciw mojemu ciału, jeśli nie wyjdzie, nie dam rady to się poddam. Ja na razie wolę się trzymać nadziei że po pierwszych niepowodzeniach będzie tylko lepiej, zwłaszcza że z treningu na trening widzę że idzie mi o wiele lepiej.

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki, za siebie też, bo ja rozpoczęłam swoją biegową przygodę w lutym. :) Uważaj jednak na swoje stawy, nie forsuj się, truchtaj sobie powoli. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo basen? Ale powodzenia! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z basenem jest problem z dostępnością u nas i na dodatek jest koszmarnie drogi, więc ta opcja odpada, a szkoda, bo ta forma aktywności faktycznie odciąża stawy.

      Usuń
  5. Powodzenia. Z doświadczenia wiem, że najtrudniej się zmobilizować i znaleźć chwilę dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też biegam, ale dopiero od tygodnia, chciałam wcześniej, ale ciągle miałam jakieś obiekcje. Sądzę, że powinnaś zacząć od marszu, wiesz? Myślę, że to będzie dla Ciebie lepszy sposób, a z czasem, obserwując swój organizm, podejmiesz decyzję, czy zamienić marsz na bieg. :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, ja maszeruję już bardzo długo, chodzę na spacery z wózkiem i mojego tempa raczej nie nazwałabym spacerowym. Mogę spokojnie tak cały dzień chodzić, pod warunkiem że mam buty na lekkim podwyższeniu.

      Usuń
  7. Życzę Ci powodzenia i kolejnych, coraz bardziej udanych prób biegania. Ja czuję, że też nie za daleko bym zabiegła ;) Kondycja już nie taka jak kiedyś :( Jeśli jednak są poważniejsze przeciwskazania co do uprawiania jakiegoś sportu, to nie ma co ryzykować. Tak mi się wydaje. Pozdrawiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bieganie jak na razie wydaje mi się być łagodniejsze dla moich stawów niż na przykład Chodakowska. A schudnięcie i poprawienie wydolności oddechowej z pewnością wyjdzie mi na zdrowie ;)

      Usuń
  8. Przy astmie ciężko się biega.. Ja mam astmę ponad 20 lat, od tego czasu biorę leki ze sterydami.. U mnie ta aktywnośc całkowicie odpada.. Również ze względu na zabieg wycięcia woreczka.. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki, wiem po trochu, co masz na myśli ;) W wieku 16 lat miałam operację biodra, potem miałam zakaz ćwiczeń na w-fie. Kondycja siadła, teraz z biodrem też nie jest do końca dobrze, a poruszać by się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj jak ja Cię dobrze rozumiem - mam dość spory biust i przy bieganiu to istna tragedia. I przez niego też byłam dobrym punktem uwagi na wf... Ale od lipca biegam i przyznam teraz bez tego życia sobie nie wyobrażam ;] Nie ma nic lepszego niż poranne uczucie potu na plecach po godzinnym bieganiu ;] A za Ciebie trzymam kciuki i mam nadzieje że dołączysz do wesołego grona biegaczy ;]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń