Wróciłam!

stycznia 11, 2014

Udało mi się w końcu powrócić do świata żywych! Zapewniam Was, że odcięcie od internetu nie jest czymś przyjemnym, szczególnie jeśli tak jak ja, większość czasu spędza się siedząc w domu i zajmując się dzieckiem, a jedyną atrakcją dnia jest popołudniowe wyjście na zakupy.
Następnym powodem dla którego jestem zła z powodu tej przerwy, jest to, że nie miałam dostępu do tabeli kalorii i zapewniam Was, że strasznie upierdliwe jest liczenie tego ręcznie i zgadywanie wartości kalorycznej niektórych produktów. Jak możecie się domyślić same - skoro w grudniu odpuściłam dietę to oczywiście dorobiłam się nadwyżki i to w postaci paskudnych ponad 3 kg, które spadają bardzo powoli. 2 stycznia, moja waga pokazała 74,2 kg, a najniższa dotąd zarejestrowana waga, to było 71 kg, na sam koniec listopada. Uświadomiło mi to, jak ciężka i długa będzie moja stabilizacja wagi, kiedy już osiągnę moją wymarzoną - strasznie boję się efektu jojo i wolałabym, żeby kilogramy już nie wróciły. Mam nadzieję, że do końca grudnia uda mi się zrzucić całą nadwyżkę i w lutym, zobaczę  na wadze 6 z przodu.
Mój brak internetu wypadł również w bardzo niefortunnym czasie- czyli zakończenie mojego mini-konkursu. Spóźniłam się z ogłoszeniem wyników, żeby w ogóle wrzucić poprzednią notkę musiałam iść do KFC, bo tam mają wifi.
Z dobrych stron braku internetu - mam dla Was masę notek - więc przez najbliższy czas możecie spodziewać się wpisów codziennie. Jutro będziecie mogły poczytać moją listę postanowień noworocznych, co prawda nie udało mi się dobić do setki, ale byłam blisko. Ta lista jest dla mnie bardzo ważna, wypisałam wszystkie rzeczy, które mi w sobie przeszkadzają i które chciałabym zmienić. Nie jest tak, że to lista, o której zaraz zapomnę i kiedy będzie zbliżał się koniec roku przypomnę sobie i stwierdzę, że nic nie zmieniłam - mam zamiar się jej trzymać i po kolei realizować wszystkie zadania. Kiedy ją zobaczycie, możecie być zdziwione- część rzeczy z niej jest pewnie dla Was oczywista, ale dla mnie nie.
Pozytywną rzeczą, wynikającą z braku internetu jest również to, że trzeba sobie jakoś zapełnić czas wieczorem - a mam na tablecie masę e-booków. W ciągu tego czasu. , kiedy nie miałam dostępu do sieci, przeczytałam 4 książki S.Kinga i kilka opowiadań.
Nie zauważyłam za to zwiększonej ilości wolnego czasu w ciągu dnia, nie okazało się (na szczęście?), że internet pochłania mi dużo czasu, w którym mogłabym zrobić coś produktywnego - na obecnym stadium rozwoju Młodego, nie istnieje coś takiego jak wolny czas w ciągu dnia, jest tylko międzyczas.
A teraz mam bardzo dużo rzeczy do nadrobienia - odcięcie od świata było prawie dosłowne, ze względu na brak telewizora nie mam pojęcia co się działo. Czeka na mnie również masa wpisów na waszych blogach i fora internetowe na których się udzielam - więc zmykam już nadrabiać!

Mogą również Cię zainteresować:

7 komentarze

  1. Witaj kobieto! Tak smutno było bez Ciebie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, brak dostępu do netu jest straszny. Czekam z niecierpliwością na publikację naprodukowanych notek. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też zaliczyłam dodatkowe 3 kilkogramy przez święta ... teraz z nimi walczę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz trzeba się zawziąć i je zrzucić ;)

      Usuń
  4. Ja jakoś nie umiem sobie wyobrazić braku internetu ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na listę! Ja swoją trzymam w tajemnicy w dzienniczku, ale uwielbiam czytać listy innych gdyż dodatkowo mnie to motywuje :) Dobrze, że jesteś już z powrotem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń