O zaletach pustej lodówki

1/24/2014

stock image
Jedną z rzeczy, które bardzo pomagają mi w odchudzaniu (i przy okazji oszczędzaniu) jest polityka pustej lodówki. Od kiedy mieszkam na swoim, bardzo staram się dbać o to, żeby nie kupować ilości jedzenia, których nie zjemy, w efekcie, przed pójściem na zakupy lodówka jest praktycznie pusta. Zalet tego rozwiązania jest bardzo dużo:
  • Muszę planować obiady, co znaczy, że planuje dla siebie osobny obiad, lub odchudzoną wersję obiadu, który serwuje chłopakom. Od kiedy Młody nie musi jeść zupełnie bezmlecznie, takie planowanie obiadów stało się znacznie łatwiejsze, wcześniej bywało, że zwyczajnie brakowało mi miejsca na kuchence na gotowanie 3 różnych obiadów.
  • Jemy wszystko świeże - dotyczy to szczególnie warzyw, które lubią bardzo szybko i niespodziewanie nieapatycznie obsychać.
  • Nie marnujemy jedzenia- wiem, że bardzo dużo osób ma ten problem, kupuje zapasy jedzenia, a po czasie jest zmuszona to jedzenie wyrzucać - bo się zdążyło popsuć, zanim zostało zjedzone.
  • I najważniejsze - w prawie pustej lodówce nie ma co kusić, więc nie zdarza się, że otwieram lodówkę i nagle mam ochotę na masę różnych rzeczy, które się w niej znajdują, pusta lodówka nie sprzyja podjadaniu.
  • Dzięki temu, że nie robię zapasów "lodówkowych", nie potrzebuje mieć dużej lodówki i moja mniejsza niż standardowa starcza mi w zupełności.
  • I ostatnie, najważniejsze, szczególnie w konteksie tego bloga- mam masę miejsca na przechowywanie mojej powiększającej się kolekcji lakierów do paznokci, oraz kosmetycznych półproduktów.

A jak to u Was wygląda? Wiecie co macie aktualnie w lodówce, czy może wyrzucacie zapasy jedzenia?


Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. Oj podobno właśnie sporo osób ma teraz problemy z kupowaniem na "czarną godzinę" . Zresztą można to zobaczyć w sklepach jak chociażby na jeden dzień mają zamknąć sklepy :D Ludzie kupują wtedy jak by się koniec świata zbliżał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, nakupują zapasów, a później wszystko do kosza leci - znam wiele takich przykładów.

      Usuń
  2. u mnie sie zawsze z lodówki wysypuje;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez kieruje sie zasada pustej lodowki. Zawsze na tydzien planujemy obiady, co do pracy, co dzieciom do szkoly, co na kolacje... wszystko. A w sobote w lodowce mamy tylko swiatlo I majonez ;) nawet chleba nie wyrzucamy bo zawsze mrozimy I wyciagamy chleb prosto do tostera. Lubie takie planowanie, nic sie nie marnuje, nie ma podjadania wiec mam tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Za to u moich rodzicow 2-metrowa lodowka zawsze pekala w szwach. Polowa jedzenia sie marnowala, zapominali co w niej maja, trzeba bylo zjadac niemal przeterminowane produkty zeby nie zmarnowac za duzo... masakra

    OdpowiedzUsuń
  5. W mojej lodówce bywa różnie ;) Czasem jest przepełniona po brzegi, a czasem prawie nic w niej nie ma :P Czasem coś tam się niestety marnuje, ale chyba nie tak często jak bywało to kiedyś. Staram się dopilnować, aby każdy produkt czy potrawa była spożyta.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie też różnie, kiedy jestem w domu zazwyczaj jest przepełniona, a kiedy wyjeżdżam i tam już sama zaopatruję się w jedzenie to rzeczywiście kupuję mniej i to naprawdę ułatwia odchudzanie, bo nic nie kusi. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie to różnie jest, ale staram się patrzeć na datę ważności, żeby jak najdłuższa była. Obiadów na razie nie planuję, bo nie mam dzieci, a mąż w delegacji cały tydzień, więc to trochę bez sensu na razie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń