Niedziela z Yankee Candle: Christmas Cookie i Cranberry Ice

1/19/2014

To już niestety ostatnie dwa woski Yankee Candle jakie posiadam, więc na razie ten cykl będzie musiał pozostać zawieszony. Jestem jednak pewna, że tak szybko, jak tylko pozwolą mi na to finanse, zrobię następne, tym razem dużo większe zamówienie. W sklepie Goodies.pl pojawiły się już wiosenne nowości, więc być może, tym razem skuszę się na tą serię zapachów i będę czarować pogodę, by wiosna już nadeszła.

Christmas Cookie

Najbardziej maślane ciasteczka, jakie kiedykolwiek wąchałam! W wosku czuć bardzo dużo ciężkiego, maślanego kremu, z odrobiną wanilii i ledwo wyczuwalną wonią cynamonu. Posłużę się po raz kolejny świetnym opisem, z miejsca w którym kupiłam moje woski: Wygląda jak słodka, lukrowana tarteletka i... tak samo pachnie, bo wosk Christmas Cookie to esencja mistrzostwa sztuki cukierniczej w świątecznym wydaniu. W bożonarodzeniowym, kruchym ciasteczku od Yankee Candle mieszają się aromaty świeżego masła i najprawdziwszej wanilii. Całość posypana jest szczodrze dekoracyjnym cukrem, przemieniającym się po podgrzaniu w lukrową kołderkę. Christmas Cookies to deser przyrządzony na podstawie tradycyjnej receptury i pomysł na to, jak w kilka chwil otulić dom aromatem świątecznych, domowych wypieków.
Zapach jest bardzo słodki, ciężki, ale w bardzo przyjemny sposób. Nie jest duszący, topiący się wosk wypełnia pomieszczenie lekką nutką słodyczy. Żałuje, że nie czuć w nim więcej ciastka niż kremu. Zapach utrzymuje się niestety dość krótko, a szkoda, bo z wszystkich ciasteczkowych zapachów, jakie zamówiłam - ten pasuje mi najbardziej.

Cranberry Ice

Po raz kolejny, z pary wosków, które Wam przedstawiam, jeden podoba mi się znacznie bardziej. W tym wypadku będzie to właśnie Cranberry Ice, nazwa jest szalenie trafna. W zapachu czuć świeżą, jakby tak jak nazwa wskazuje, zmrożoną żurawinę - i ten zapach jest tak bardzo urzekający, że aż śni mi się po nocach (serio, serio!). Ten wosk z pewnością znajdzie się w moim kolejnym zamówieniu, a ja staram się oszczędzać tą połówkę, która mi została, bo nie potrafię sobie wyobrazić rozstania z tym zapachem! Kupić możecie go tutaj. Opis producenta: Żurawina nierozerwalnie kojarzy nam się z czasem grudniowych celebracji, kiedy tymi pięknymi, czerwonymi owocami przyozdabiamy świąteczne stoły i stroiki. Ale zjawiskowa żurawina to nie tylko dekoracja, ale i skarbnica wielu, prozdrowotnych składników. A poza tym to prawdziwy rarytas kulinarny, który smakuje wyśmienicie bez względu na porę roku! W wersji Yankee Candle żurawina podawana jest w nieco zmrożonej, bardzo orzeźwiającej wersji. Wosk w formie żurawinowej tarteletki uwalnia naturalne esencje, które doskonale pobudzają i dodają energii. I kurczę, ciężko mi się z tym opisem nie zgodzić! 

Mogą również Cię zainteresować:

3 komentarze

  1. Aż mi ochoty narobiłaś i chyba zaraz sobie zapalę swoje YC.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z racji też że jeszcze nie zaopatrzyłam się w żadne zapale sobie olejek ! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie straszną zgagę wywoływał christmas cookie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń