,

Podsumowanie tygodnia VI

5/13/2013

Tydzień minął całkiem, całkiem, niestety trochę zawaliłam z rowerkiem. Drożdże i skrzypokrzywę udaję mi się pić codziennie, ale szczerze mówiąc zaczynam mieć wątpliwości czy wytrzymam te 100 dni, które postanowiłam. Teraz na sam zapach tych specyfików, żołądek przewraca mi się do góry nogami.
Włosy przestały mi już tak wypadać, niestety waga skoczyła w górę, ale ma to związek z @. 

Dzięki prawie codziennemu zasuwaniu na rowerku, znacznie poprawiła mi się kondycja, wolniej się męczę, a z wózkiem mogę spacerować godzinami. Odkryłam nawet zaletę mojego żenująco niskiego wzrostu- kiedy Młody drepta obok, nie muszę się schylać, żeby trzymać go za rękę ;) Niestety ze względu na ostatnie burze i upały na zmianę, nie możemy spacerować tyle ile bym chciała. I najważniejsze i najgorsze jednocześnie- kiedy temperatura w pokoju skoczyła powyżej 25 stopni, Młodemu zaczęła się pojawiać wysypka. Już boję się co będzie dalej.

 

1. Taki makijaż skombinowałam, na żywo był bardziej kolorowy, aparat wciął większość kolorów.
2. Chwalę się bejbikami ;)
3. Udało się!
4. A burzę lubimy oglądać tak...
5. I udało mi się złapać aparatem piorun.

Mogą również Cię zainteresować:

0 komentarze

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń