,

PMS, czyli Wielki Potwór

3/03/2013

http://www.gender-focus.com/tag/pms/

Pojawia się nagle i podstępnie. Z niewiadomego powodu zaczynamy zachowywać się nieracjonalnie, mieć huśtawkę nastrojów, lub kilka z 150 różnych objawów, którymi nasz Potwór dysponuje. PMS dotyka około połowy kobiet i jest niestety naturalną konsekwencją (podobno) nadmiernej produkcji estrogenów w drugiej fazie cyklu miesięcznego. Najczęstsze z nich to:
  • rozdrażnienie
  • huśtawka nastrojów
  • dysforia
  • agresja
  • depresja
  • płaczliwość
  • problemy z koncentracją i zapamiętywaniem
  • zmniejszona aktywność życiowa
  • uczucie zmęczenia
  • zmiana apetytu
  • bóle głowy
  • bóle pleców
  • bolesność piersi
  • zaparcia i wzdęcia
  • uczucie ciężkości, puchnięcia (głównie nóg i twarzy)
  • wzrost masy ciała od 2 do 4 kg
  • zaostrzenie alergii
  • wzmożone pocenie, uczucie gorąca
  • pogorszenie koordynacji ruchów
  • problemy ze wzrokiem
  • smutek
  • przygnębienie
  • rozczarowanie
I tym właśnie próbuję wytłumaczyć moje dzisiejsze zachowanie. Bo jak inaczej, będąc na diecie, uzasadnić wciągnięcie DUŻEJ paczki chipsów, zagryzanej herbatnikami w czekoladzie maczanymi w sosie ketchupowo-musztardowym? Przysięgam wam, że nawet w ciąży nie miałam takich chorych zachcianek (tylko makrela z dżemem i serkiem wiejskim). Jak inaczej wytłumaczyć to, że gdybym nie dostała tego, na co miałam ochotę to albo bym się rozryczała jak dziecko, albo zaczęła zabijać? Czuję się jak niewolnica własnych jajników.

http://co-inside.com.au/2011/11/the-truth-about-pms/
A po tej koszmarnej "głodzilli", jak to określam, siedzę teraz z głęboką depresją, wyrzutami sumienia, myślami samobójczymi itd itp. I się wkurzam. Słabo idzie mi to chudnięcie, a jeśli będę sobie pozwalać na takie momenty całkowicie dzikiego i niekontrolowanego obżarstwa to lepiej nigdy nie będzie.
Wyrzuty sumienia, okazały się pomocne przy ćwiczeniach, na szczęście. Oprócz przejechania obiecanych 35 km na rowerku stacjonarnym, spróbowałam czegoś innego:

Pompki klasyczne
Seria nr 1: powtórzenia: 5, obciążenie: 0kg
Przysiady
Seria nr 1: obciążenie: 0kg, liczba powtórzeń: 5
Skręty tułowia
Seria nr 1: liczba powtórzeń: 20, obciążenie: 0kg
Spięcia brzucha leżąc I
Seria nr 1: liczpa powtórzeń: 15, obciążenie: 0kg
Wspięcia na palce obunóż stojąc
Seria nr 1: liczba powtórzeń: 15, obciążenie: 0kg
Unoszenie kolan w leżeniu płasko
Seria nr 1: 15

I już wiem, że przysiady nie są dla mnie. Moje kolana błagały o litość trzeszcząc, skrzypiąc i wygrażając mi. Mam tylko nadzieje, że jutro Wielki Potwór troszkę mi odpuści i nie dorwie mnie ten paskudny głód.

A Wy, odczuwacie objawy PMS? Macie jakieś sposoby?

Mogą również Cię zainteresować:

7 komentarze

  1. U mnie wiele się mieniło, gdy zaczęłam przyjmować doustna antykoncepcję. Wcześniej byłam nie do zniesienia. Potrafiłam zjeść kilogram bez, czekolady, popić to słodką kawą. W dodatku raz to wytykałam co popadnie TŻtowi, za chwilę mając szaloną ochotę się do niego przytulić. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać...
    Obecnie jest o wiele, wiele lepiej. Nie mam huśtawek nastrojów, znacznie rzadziej jestem rozdrażniona, bardzo poprawiła mi się cera, nic nie przytyłam i naprawdę czuję się rewelacyjnie. Żałuję, że nie zaczęłam ich przyjmować wcześniej, choćby ze względu na ich dobroczynny wpływ na moje zachowanie i zachcianki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Mnie pomagało tzw. chłodne rozumowanie. Jedzenie jedzeniem, tego nie mogłam opanować, natomiast rozdrażnienie już bardziej- zawsze mówiłam sobie, że to tylko hormony, normalnie się tak nie zachowuję, nie dawałam się im opanować i robić z siebie histeryczki ;) Chłodna kalkulacja, a nie usprawiedliwianie zachowania PMSem wychodziła mi zawsze na lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zaczynam zachowywać się strasznie, to najpierw krzyczę, a później tłumacze że PMS zżarło mi mózg.

    No właśnie kiedy brałam pigułki to żadne PMS nie istniało, okropne bóle brzucha też nie. Niestety nie mogę brać..

    OdpowiedzUsuń
  4. Proponowałabym skonsultować się z dobrym ginekologiem. Pamiętam, gdy jeszcze lata temu, a było to w liceum, na spotkaniu z dziewczynami pewna bardzo sympatyczna pielęgniarka powiedziała nam, że PMS potrafi pogłębić się z wiekiem a często jego podłożem jest bardzo rozregulowana, nieunormowana gospodarka hormonalna. Wzięłam sobie to mocno do serca, wybrałam się do ginekologa, zrobiłam badania i okazało się, że miałam poważne problemy hormonalne. Wyczytałam, że na PMS pomagają tabletki anty, dlatego tak chciałam je przyjmować, na co moja ówczesna ginekolog się nie zgadzała, twierdząc, że moje problemy hormonalne je wykluczają. Zapukałam w inne drzwi i druga pani doktor stwierdziła, że to, co powiedziała pierwsza, jest absolutną bzdurą i chciała nie dawać mi tabletek "zachowawczo". Druga dobrała mi je idealnie :) Wiem także, że są specjalne kuracje dla młodych mam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem "nadwrażliwa" na hormony. No i jeszcze po porodzie się gospodarka hormonalna nie uregulowała mi do końca, więc mam czasem strasznie jazdy, takie jak nigdy nie miałam przed ciążą.
    Wiem, że na te wszystkie kobiecie hormonalne dolegliwości pomaga pigułka anty, ale ja nie mogę brać. Po pół roku brania kiedyś, guz w piersi urósł mi do takich rozmiarów że musieli go wyciąć. Podobno właśnie od pigułek aż tak urósł, a ja mam skłonności do guzów. Teraz po ciąży gorączkowo badam piersi, bo nie chcę powtórki z rozrywki!

    Ale dzięki wielkie za rady :)

    Pocieszające jest to, że jakimś cudem, przez te kilka dni napadów głodu, moja waga bujnęła się w dół, aż nie mogłam dzisiaj uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. A delikatne, ziołowe, uspokajające tabletki? Pomagają mojej siostrze przy PMS (doraźnie i zastanawiam się, czy nie jest to efekt placebo;)) ale ona sama twierdzi, że jest lepiej i że mniej się denerwuje, choć objadanie nie mija :) Tak jak pisałam i u mnie występował okrutny PMS, jadłam wszystko, co słodkie i co wpadło mi w ręce, natomiast już w trakcie miesiączki miewałam tak potworne bóle brzucha i tak często musiałam biegać do toalety, że wszystko co "zebrałam" było najprawdopodobniej zapasem na krwawy tydzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie albo nie zadziałają, albo od razu mnie uśpią ;) Przysięgam, że nawet leki na alergię powodują że śpię ;) Poczekam jeszcze z 3 miesiące, akurat minie rok z kawałkiem od porodu i może sobie jakieś badania hormonalne zafunduje?
      Rozdrażnienie akurat już nie jest tak poważnym problemem, TŻ doskonale wie o co chodzi i wie, że nie powinien mnie nakręcać dodatkowo w tym czasie.

      Największym problemem jest GŁÓD!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń